Patrzyli sobie w oczy. Nagle usłyszeli dzwonek do drzwi. Nie zdążyli nawet odejść od siebie, gdy do pomieszczenia wtargnęła pijana Pamela.
-A więc to tak?-stanęła między nimi.-A Ty to co tutaj robisz?-zwróciła się do Jasminy.
-Pamelo! O co Ci chodzi?
-O to!- pocałowała Michaela.- A Ty dzi.wko nie kradnij mi chłopaka!
-Do Ciebie najwyraźniej nie dociera, że z nami KONIEC!
-Ale ja Ciebie kocham!
-Przestań udawać! Dla Ciebie liczą się tylko pieniądze! Ty nigdy nie potrafiłaś kochać i nigdy się tego nie nauczysz!-był zły. W tej chwili czuł niewyobrażalną chęć do tego, aby krzyczeć.
Tymczasem Jasmine zabrała kurtkę i wyszła z domu. Czuła się ponownie zdradzona. Ciągle przed oczami miała ich pocałunek.
I po co ona to zrobiła? Dał jej nadzieję i jednocześnie ją zniszczył.
****
-Kobieto! Ile razy mam Ci tłumaczyć, że Ciebie NIE KOCHAM?!
Pamela w tym momencie upadła. Po chwili usłyszał jej miarowy oddech. Zaniósł ją na sofę i wyszedł w poszukiwaniu panny Smith.
Zauważył ją siedzącą na ławce w parku. Płakała. Przysiadł się do niej.
-Zostaw mnie!-odtrąciła jego ciepłą dłoń i wstała.
-Ale dlaczego? Co ja zrobiłem?
-Czemu nie powiedziałeś mi, że masz dziewczynę?!
-Nie mam! Zerwałem z nią. Nie kocham jej!
Przez chwilę milczeli. Kilka minut później usłyszeli dzwonek telefonu Michaela. Dzwonił jego manager.
-Słucham?
-...
-Co?? Ale jak to???
-...
-Dobrze! Zaraz będę!
Rozglądał się za Jasmine, ale jej nie spotkał.
****
-I wtedy... Wiesz...
-No co?
-Pocałowaliśmy się!
Siedziała z Michi w kuchni. Było rano i lada chwila Michael miał przyjść,aby odprowadzić Jasminę do szpitala. Kobieta jednak nie miała zamiaru ruszać się z domu.
-No i jak było?
-Cudownie.-szepnęła i lekko się zarumieniła.
-To dlaczego przyszłaś wczoraj zapłakana?
-Bo on ma już dziewczynę! Czas definitywnie skończyć znajomość z Michaelem!-wstała.-Twierdzi, że jej nie kocha!
-Bo może to prawda. A kochasz go?
-Sama nie wiem. Ciągnie mnie do niego, ale boję się mu zaufać.
-A więc to tak?-stanęła między nimi.-A Ty to co tutaj robisz?-zwróciła się do Jasminy.
-Pamelo! O co Ci chodzi?
-O to!- pocałowała Michaela.- A Ty dzi.wko nie kradnij mi chłopaka!
-Do Ciebie najwyraźniej nie dociera, że z nami KONIEC!
-Ale ja Ciebie kocham!
-Przestań udawać! Dla Ciebie liczą się tylko pieniądze! Ty nigdy nie potrafiłaś kochać i nigdy się tego nie nauczysz!-był zły. W tej chwili czuł niewyobrażalną chęć do tego, aby krzyczeć.
Tymczasem Jasmine zabrała kurtkę i wyszła z domu. Czuła się ponownie zdradzona. Ciągle przed oczami miała ich pocałunek.
I po co ona to zrobiła? Dał jej nadzieję i jednocześnie ją zniszczył.
****
-Kobieto! Ile razy mam Ci tłumaczyć, że Ciebie NIE KOCHAM?!
Pamela w tym momencie upadła. Po chwili usłyszał jej miarowy oddech. Zaniósł ją na sofę i wyszedł w poszukiwaniu panny Smith.
Zauważył ją siedzącą na ławce w parku. Płakała. Przysiadł się do niej.
-Zostaw mnie!-odtrąciła jego ciepłą dłoń i wstała.
-Ale dlaczego? Co ja zrobiłem?
-Czemu nie powiedziałeś mi, że masz dziewczynę?!
-Nie mam! Zerwałem z nią. Nie kocham jej!
Przez chwilę milczeli. Kilka minut później usłyszeli dzwonek telefonu Michaela. Dzwonił jego manager.
-Słucham?
-...
-Co?? Ale jak to???
-...
-Dobrze! Zaraz będę!
Rozglądał się za Jasmine, ale jej nie spotkał.
****
-I wtedy... Wiesz...
-No co?
-Pocałowaliśmy się!
Siedziała z Michi w kuchni. Było rano i lada chwila Michael miał przyjść,aby odprowadzić Jasminę do szpitala. Kobieta jednak nie miała zamiaru ruszać się z domu.
-No i jak było?
-Cudownie.-szepnęła i lekko się zarumieniła.
-To dlaczego przyszłaś wczoraj zapłakana?
-Bo on ma już dziewczynę! Czas definitywnie skończyć znajomość z Michaelem!-wstała.-Twierdzi, że jej nie kocha!
-Bo może to prawda. A kochasz go?
-Sama nie wiem. Ciągnie mnie do niego, ale boję się mu zaufać.
I jest next! Cudowny! Argh...Pamela znów namieszała...Mam nadzieję, że Jasmine i Michael sobie wszystko wyjaśnią <3. Next!
OdpowiedzUsuń~Celine
Cudo! Cudo, przez wielkie "C"! Dopiero wpadłam na Twojego bloga, a już się w nim zakochałam! Masz kochana ogromny talent! Tylko tak dalej. Bo piszesz świetnie ;)
OdpowiedzUsuńZ wielką niecierpliwością czekam na dalszy ciąg opowiadania.
Pozdrawiam i weny życzę ;)