Następnego dnia. Szpital.
Jasmine siedziała w gabinecie, kiedy nagle wbiegła zdyszana Michelle.
-Co się stało?
-Widziałam Go!
-Kogo znowu?
-Michaela Jacksona! Stał przede mną i kupował kwiaty. Dziwne... Facet, który nie ma ani żony, ani narzeczonej kupuje kwiaty...
-Może ma kogoś, o kim Ty nie wiesz?
-Jestem jego największą fanką, więc wiedziałabym!
-Pogadamy o tym w domu. A teraz idź, bo mam robotę!
-No dobra już dobra... Może znowu Go spotkam? Paa!
" Facet normalnie nie ma życia... Wszędzie fanki, dziennikarze,występy... A gdzie tu miejsce dla rodziny i przyjaciół? Nie zazdroszczę..."
****
Michael próbował dowiedzieć się, w którym szpitalu pracuje jego nowa znajoma. Postanowił zadzwonić do swojego managera i zlecić mu to zadanie.
-Tak słucham Panie Michaelu?
-John? Mam do Ciebie sprawę.
-Jaką?
-Dowiedz się gdzie pracuje niejaka Jasmine. Jest ginekologiem.
-Jasne. Jak znajdę, to dam znać.
-To wszystko. Z góry dziękuję!- rozłączył się.
Miał jeszcze kilkanaście godzin do występu, ale już teraz zaczął ćwiczyć.
Grał na dwa fronty. Nie znał Jasmine za dobrze, ale przy niej pierwszy raz w życiu czuł się wolny. Wiedział też, że prędzej czy później jego nowa znajoma i tak dowie się kim on jest. Miał jednak cichą nadzieję,że przez to nie odwróci się od Niego.
Usłyszał dzwonek telefonu. Spojrzał na wyświetlacz, a na jego twarzy ukazał się lekki uśmiech.
- I jak? Wiesz gdzie ona pracuje?
-Tak. Jest ginekologiem w szpitalu im George'a Washingtona. Właśnie ma dyżur.
-Dzięki! Jesteś wielki!
-Zawsze do usług!
Wyszedł z wynajmowanego mieszkania i udał się do najbliższej kwiaciarni. Ludzie jak zwykle nie wierzyli własnym oczom, że ten sławny Michael Jackson jest w tym mieście, lecz ten nie zwracał uwagi na spojrzenia, jakimi ludzie go obdarowywali. Ciągle go zatrzymywali i prosili o autografy. Wreszcie, kiedy udało mu się pozbyć fanów, wszedł do "Roses"- najlepszej kwiaciarni w mieście.
Tam zauważył piękne róże.
Po wybraniu kwiatów napisał mały liścik.
" Dziękuję za mile spędzony wieczór!
M."
Odwracając się zauważył,że jedna z jego fanek patrzy się na Niego z rozdziawionymi ustami.
"No to teraz się zacznie... Jestem pewien,że wszystkim powie o tym, co tutaj widziała. Trudno... Jakoś wytrzymam."
****
Po kilkugodzinnym porodzie lekarka była wykończona. Jedyne,o czym marzyła to łóżko, kawa i dobra książka.
Była nieco zdziwiona widokiem pięknych róż w jej gabinecie. Po przeczytaniu liściku jej twarz była rozpromieniona,ale przypomniała sobie słowa współlokatorki.
"Michael Jackson kupował kwiaty... Mike... Chwila! Ee nie! To nie On!"
W drodze do domu znowu go spotkała.
-Dzięki za kwiaty!
-A skąd wiesz, że to ode mnie?-mówiąc to uśmiechnął się.
-Jesteś jedynym mężczyzną, którego znam oprócz swojego taty i brata, a w szpitalu pracują same kobiety. Wiesz co? Przez chwilę myślałam, że to Ty jesteś tym Jacksonem.
-I nadal tak myślisz?- w jego głosie wyczuła nutkę zdenerwowania i strachu.
- Po głębszej analizie stwierdziłam, że to pomyłka. Nie zachowujesz się jak typowa gwiazda.
Odetchnął z ulgą. Bał się,że go zdemaskuje.
-Jestem normalny. Z tego co wiem, to ma jutro koncert. Idziesz?
-Nie. Moja przyjaciółka kupiła bilety, ale na inny występ. Za miesiąc.
Mike spojrzał na zegarek. Była 19:30. Za pół godziny musiał być na próbie.
- Ja już muszę iść! Trzymaj się!
-Wzajemnie!- Był daleko, aby to usłyszeć.
" Z dnia na dzień zaczynam coraz bardziej lubić Mika."
" Super dziewczyna! Szkoda tylko,że muszę ją okłamywać..."
Jakiś czas później.
Jej współlokatorka oglądała telewizję. Za chwilę miała być powtórka koncertu jej idola.
-Zaraz wyjdzie! Chodź i zobacz!
-Chwila!
Już chciała przyłączyć się do Michelle, kiedy zadzwoniła do niej Marta. Kobieta znowu była nękana przez byłego.
J- Michi musisz to obejrzeć beze mnie! Idę do Marty! Pa!
****
Rano.
Jasmine jadła śniadanie, kiedy kątem oka zauważyła idącego w stronę jej domu Jacksona. Chwilę potem usłyszała lekkie pukanie do drzwi.
-A co Ty tutaj robisz tak wcześnie?- mówiąc to wpuściła go do środka.
-Pomyślałem, że skoro i tak przyprowadzam Ciebie do domu, to równie dobrze mógłbym odprowadzać do szpitala.
-Jak chcesz.-rzekła i z uśmiechem na twarzy wzięła torebkę z blatu.
Kiedy wyszli na zewnątrz jej kolegę ogarnął tabun fanek.
-Co się dzieje? Mike?
-Naprawdę nie wiem, o co im chodzi! Posłuchajcie mnie! Nie jestem waszym idolem!
Po kilku minutach próśb puściły go, a ten czym prędzej dogonił swoją towarzyszkę.
- Wszystko w porządku?
- Taak... Tylko te fanki... Ludzie na ulicy non stop proszą mnie o autografy, bo jestem podobny do ich idola... To jest męczące...
- przepraszam,że pytam, ale Twoje nazwisko to?
-Applehead. Michael Applehead.
Jasmine siedziała w gabinecie, kiedy nagle wbiegła zdyszana Michelle.
-Co się stało?
-Widziałam Go!
-Kogo znowu?
-Michaela Jacksona! Stał przede mną i kupował kwiaty. Dziwne... Facet, który nie ma ani żony, ani narzeczonej kupuje kwiaty...
-Może ma kogoś, o kim Ty nie wiesz?
-Jestem jego największą fanką, więc wiedziałabym!
-Pogadamy o tym w domu. A teraz idź, bo mam robotę!
-No dobra już dobra... Może znowu Go spotkam? Paa!
" Facet normalnie nie ma życia... Wszędzie fanki, dziennikarze,występy... A gdzie tu miejsce dla rodziny i przyjaciół? Nie zazdroszczę..."
****
Michael próbował dowiedzieć się, w którym szpitalu pracuje jego nowa znajoma. Postanowił zadzwonić do swojego managera i zlecić mu to zadanie.
-Tak słucham Panie Michaelu?
-John? Mam do Ciebie sprawę.
-Jaką?
-Dowiedz się gdzie pracuje niejaka Jasmine. Jest ginekologiem.
-Jasne. Jak znajdę, to dam znać.
-To wszystko. Z góry dziękuję!- rozłączył się.
Miał jeszcze kilkanaście godzin do występu, ale już teraz zaczął ćwiczyć.
Grał na dwa fronty. Nie znał Jasmine za dobrze, ale przy niej pierwszy raz w życiu czuł się wolny. Wiedział też, że prędzej czy później jego nowa znajoma i tak dowie się kim on jest. Miał jednak cichą nadzieję,że przez to nie odwróci się od Niego.
Usłyszał dzwonek telefonu. Spojrzał na wyświetlacz, a na jego twarzy ukazał się lekki uśmiech.
- I jak? Wiesz gdzie ona pracuje?
-Tak. Jest ginekologiem w szpitalu im George'a Washingtona. Właśnie ma dyżur.
-Dzięki! Jesteś wielki!
-Zawsze do usług!
Wyszedł z wynajmowanego mieszkania i udał się do najbliższej kwiaciarni. Ludzie jak zwykle nie wierzyli własnym oczom, że ten sławny Michael Jackson jest w tym mieście, lecz ten nie zwracał uwagi na spojrzenia, jakimi ludzie go obdarowywali. Ciągle go zatrzymywali i prosili o autografy. Wreszcie, kiedy udało mu się pozbyć fanów, wszedł do "Roses"- najlepszej kwiaciarni w mieście.
Tam zauważył piękne róże.
Po wybraniu kwiatów napisał mały liścik.
" Dziękuję za mile spędzony wieczór!
M."
Odwracając się zauważył,że jedna z jego fanek patrzy się na Niego z rozdziawionymi ustami.
"No to teraz się zacznie... Jestem pewien,że wszystkim powie o tym, co tutaj widziała. Trudno... Jakoś wytrzymam."
****
Po kilkugodzinnym porodzie lekarka była wykończona. Jedyne,o czym marzyła to łóżko, kawa i dobra książka.
Była nieco zdziwiona widokiem pięknych róż w jej gabinecie. Po przeczytaniu liściku jej twarz była rozpromieniona,ale przypomniała sobie słowa współlokatorki.
"Michael Jackson kupował kwiaty... Mike... Chwila! Ee nie! To nie On!"
W drodze do domu znowu go spotkała.
-Dzięki za kwiaty!
-A skąd wiesz, że to ode mnie?-mówiąc to uśmiechnął się.
-Jesteś jedynym mężczyzną, którego znam oprócz swojego taty i brata, a w szpitalu pracują same kobiety. Wiesz co? Przez chwilę myślałam, że to Ty jesteś tym Jacksonem.
-I nadal tak myślisz?- w jego głosie wyczuła nutkę zdenerwowania i strachu.
- Po głębszej analizie stwierdziłam, że to pomyłka. Nie zachowujesz się jak typowa gwiazda.
Odetchnął z ulgą. Bał się,że go zdemaskuje.
-Jestem normalny. Z tego co wiem, to ma jutro koncert. Idziesz?
-Nie. Moja przyjaciółka kupiła bilety, ale na inny występ. Za miesiąc.
Mike spojrzał na zegarek. Była 19:30. Za pół godziny musiał być na próbie.
- Ja już muszę iść! Trzymaj się!
-Wzajemnie!- Był daleko, aby to usłyszeć.
" Z dnia na dzień zaczynam coraz bardziej lubić Mika."
" Super dziewczyna! Szkoda tylko,że muszę ją okłamywać..."
Jakiś czas później.
Jej współlokatorka oglądała telewizję. Za chwilę miała być powtórka koncertu jej idola.
-Zaraz wyjdzie! Chodź i zobacz!
-Chwila!
Już chciała przyłączyć się do Michelle, kiedy zadzwoniła do niej Marta. Kobieta znowu była nękana przez byłego.
J- Michi musisz to obejrzeć beze mnie! Idę do Marty! Pa!
****
Rano.
Jasmine jadła śniadanie, kiedy kątem oka zauważyła idącego w stronę jej domu Jacksona. Chwilę potem usłyszała lekkie pukanie do drzwi.
-A co Ty tutaj robisz tak wcześnie?- mówiąc to wpuściła go do środka.
-Pomyślałem, że skoro i tak przyprowadzam Ciebie do domu, to równie dobrze mógłbym odprowadzać do szpitala.
-Jak chcesz.-rzekła i z uśmiechem na twarzy wzięła torebkę z blatu.
Kiedy wyszli na zewnątrz jej kolegę ogarnął tabun fanek.
-Co się dzieje? Mike?
-Naprawdę nie wiem, o co im chodzi! Posłuchajcie mnie! Nie jestem waszym idolem!
Po kilku minutach próśb puściły go, a ten czym prędzej dogonił swoją towarzyszkę.
- Wszystko w porządku?
- Taak... Tylko te fanki... Ludzie na ulicy non stop proszą mnie o autografy, bo jestem podobny do ich idola... To jest męczące...
- przepraszam,że pytam, ale Twoje nazwisko to?
-Applehead. Michael Applehead.
Widzę,że powoli MJ brnie w kłamstwso..ciekawe jak długo uda mu się to ukryć? Jak dla mnie to już za długo . Część dobrze napisana...czekam na kontynuację :D
OdpowiedzUsuńsuper część jak zwykle zresztą. Czekam na nexta. <3
OdpowiedzUsuń~ Niegrzeczna Aga<3
Świetna część, dobrze i ciekawie napisana. Next! <3 :3
OdpowiedzUsuń~ Céline
Cześć.
OdpowiedzUsuńFajnie, że dodałaś nową część. Nie wiem czy to wyjdzie na dobre te okłamywanie Jasminy, oby nie wyszła z tego jakaś duża kłótnia. Fajnie zrobiłaś, że od razu go nie rozpoznała, wielki plus od mnie. Naprawdę, notka fajnie napisana. A propo tego tła, w porządku jakoś daję sobie radę. Jako tako, błędów nie wyszukałam, a to też duży plus. :D
Zapraszam do siebie, nie wiem czy to problem mogłabyś mnie informować o nowych notkach u mnie na blogu w zakładce spam. Bo chcę być na bieżąco w Twoim opowiadaniu. :D
Pozdrawiam i ściskam mocno. *-*
Czytając inne blogi o MJ zauważyłam,że ludzie od razu przedstawiają go jako gwiazdę. Natomiast ja chcę ukazać jego normalne życie,dlatego te kłamstwo jest jak najbardziej na miejscu.
UsuńJa dodaję notki codziennie, ponieważ kocham pisać o Michaelu <3 ale będę Cię informować :D
Właśnie zauważyłam, więc coraz bardziej takie opowiadanie mnie nudzą. O to świetnie, na pewno będę zaglądać. :D
UsuńJeśli chcesz pogadać, a lubię nawiązywać nowe znajomości możemy popisać na GG: 1143669
Ja natomiast odwrotnie :D nie mam gg :D
OdpowiedzUsuńNo to trudno. :D
UsuńDobre Applehead. ;D Kolejną ciekawa część. Czekam na next.
OdpowiedzUsuń