wtorek, 30 grudnia 2014

Behind The Mask 16

Witam po przerwie. Dzisiaj definitywnie kończę BTM. Zapraszam Was na mojego nowego bloga, gdzie
będę zamieszczała "Loving You" tu macie link
http://whoisit1.blogspot.com/?m=1
A teraz koniec gadania, zapraszam do czytania moich wypocin :D


****

Tego dnia wszystko miało toczyć się normalnym trybem. Jasmine wstając zauważyła mnóstwo paparazzi i dziennikarzy stojących przy drzwiach jej domu.
"Boże... Co On znowu odwalił?" Ostatnio wiele czytała o występkach Michaela. Miała już dosyć tego, że praktycznie codziennie ktoś ją wypytywał o  ostatnie doniesienia w prasie, jakoby Michael był chory. Widząc osobę z aparatem starała się wszelkimi sposobami uciec.
Tym razem nie miała jak, więc musiała przedrzeć się przez tłum dziennikarzy.
-Jak się Pani odniesie do wiadomości na temat śmierci Pani ukochanego? To prawda?
Stanęła jak wryta. Michael nie żyje? Jeszcze wczoraj wieczorem z Nim rozmawiała.  Zachowywał się nieswojo. Był taki jakiś cichy, przygaszony. Czyżby coś się stało?
- Zaraz zaraz... Jaka śmierć? Co się dzieje?!
Dziennikarz nie wiedział co powiedzieć. Przestępował z nogi na nogę grzebiąc przy mikrofonie. Po chwili jednak wykrztusił:
-To Pani nic nie wie? Michael Jackson nie żyje! Zmarł dzisiaj nad ranem.
"Nie... To nie może być prawda. Muszę do Niego zadzwonić."
-Przepraszam,ale śpieszę się do pracy! Dajcie mi przejść!
Po chwili uwolniła się i szła, prawie biegła do szpitala. Wszędzie widziała współczujące twarze ludzi. Wyjęła telefon i zaczęła dzwonić do Michaela. Nie odbierał, więc zaczęła płakać. W pewnej chwili przewróciła się prosto pod koła pędzącego auta.

****
-FRED! Ty debilu patrz jak chodzisz! Rozbiłeś mi moją ulubioną wazę!
-Nie moja wina! Gdybyś Ty jej tutaj nie postawił, to by się nie stłukła! Postawiłeś ją pod moimi nogami!
-Przepraszam,ale nie było innego miejsca...
-Co Ty dzisiaj nie w sosie? Od teraz jesteś wolny!
-Tęsknię za nią... Powinienem ją o tym poinformować...
Siedzieli w salonie. Michael tępo wpatrywał się w ekran telewizora. Fred tymczasem rozglądał się po nowym lokum swojego przyjaciela. Zawsze uważał, że Michael ma gust. cały dom był mały, ale utrzymany w dobrym stanie. Poszedł do sypialni, a Michael nadal siedział w salonie. Nagle zadzwonił telefon. Michael pędem zerwał się z kanapy. Dzwonił jego manager.
-Halo?
-...
-Ale jak to?! Co się stało?!
-...
-MIAŁEŚ JĄ CHRONIĆ! DBAĆ O NIĄ, KIEDY TO WSZYSTKO SIĘ STANIE! JESTEŚ ZWYKŁĄ, PODŁĄ ŚWINIĄ! TO TWOJA WINA!
-...
-ZWALNIAM CIĘ! Już nie jesteś moim pracownikiem!
-...
-Cześć!- z hukiem rzucił telefonem o stół.
Słysząc krzyki Mercury wrócił do pomieszczenia i zastał tam żałosny widok. Michael siedział skulony na sofie i płakał.
-Ona nie żyje! Miała wypadek! Nie żyje!!- wstał i zaczął walić dłońmi w meble. Chciał umrzeć i połączyć się z nią. Ból jego duszy rozrywał mu serce.
Fred tymczasem próbował powstrzymać Jacksona od niszczenia mebli, jednak Michael mimo złości i rozpaczy był zwinny, więc umykał Mercuremu. Jednak Fred w końcu Go złapał i zaczął Nim potrząsać jak lalką.
-Chłopie! Ogarnij się! Co się stało, to się nie odstanie! Widocznie tak musiało być!
Trzeba żyć dalej!
-Ja nie chcę żyć bez Niej!
- Jakoś sobie poradzisz! Kiepski jestem w pocieszaniu,ale jakoś to będzie.
Po chwili płacz ustał. Michael wstał i spojrzał na Freda. Mercury zauważył w oczach swojego przyjaciela ból, który pozostał na zawsze. Już nigdy nie był tym samym Królem Popu jak zwykle. Od tamtej pory jego oczy wyrażały smutek, nie był tym samym człowiekiem i taki pozostał do końca życia.

KONIEC! :D

piątek, 5 grudnia 2014

Loving You 1

Chcę dodać, że to opowiadanie będzie zawierało też HOTY! :D
Znowu był oceniany. Nikt go nie rozumiał. Wracał z trasy koncertowej. Mimo środka dnia był zmęczony i marzył tylko o ciepłym łóżku.
Zastanawiał się nad tym, jak ludzie wierzą w to, co mówią w telewizji, że "się wybielał", "miał kilkanaście operacji."
Zadawał sobie pytanie: "Dlaczego ja?"
Wspominał swoje dzieciństwo. Po tym co przeszedł, przyrzekł, że nigdy nie zafunduje czegoś takiego swoim dzieciom. Nie czuł żalu do swojego ojca, za to, przez co musiał przejść. Wiele osób uważało,że źle robi, wybaczając mu.
Z tych rozmyślań wyrwał go krzyk fanek. Nie zauważył, że te już waliły w szyby.
- Szefie? Co robimy?- zapytał jego szofer i przyjaciel Antonio. Michael w pracy wolał utrzymywać z nim zawodowe stosunki.
-Ech... Zatrzymaj się. Ile ich jest?-rzekł zrezygnowanym tonem.
"Nici ze spokojnego powrotu do domu, ale w sumie to powinienem się tego spodziewać..."-przemknęło mu przez myśl.
- Niech szef sam zobaczy.-powiedział lekko przerażony Antonio.
Michael wychylił głowę przez szyberdach. Cała ulica była zapełniona ludźmi.Wszyscy śpiewali "Heal The World." Poczuł ciepło w sercu. Uśmiechnął się i jak miał w swoim zwyczaju pokazał znak pokoju. Oszaleli na widok swojego idola. Próbowali za wszelką cenę dostać się do Niego, ale ochroniarze, którzy jechali tuż za nim, już stali wokoło auta.
 Nagle piosenka ucichła. Wszyscy oczekiwali na słowa Króla Pop-u.
-Ja też Was kocham!-mówiąc to wspiął się na dach samochodu.
-Wariat-prychnął szofer.-I jak tu dbać o jego bezpieczeństwo?
Tymczasem Michael ześlizgnął się po masce auta i doszedł do ochrony. Gdy jego fani to zauważyli hurtem rzucili się w jedną stronę. Byli nieco brutalnie odpychani, podczas gdy On rozdawał autografy.


****

Siedziała w ławce ze swoją przyjaciółką na lekcji historii. Od zawsze nienawidziła tego przedmiotu. Był zbyt nudny, a jej oceny niezbyt zadowalały ojca.
Mimo sławy swojego taty starała się być normalną nastolatką. Nie obnosiła się ze swoim nazwiskiem. Ludzie traktowali ją z szacunkiem, aczkolwiek zdarzały się osoby, które wytykały ją palcami, mówiąc brednie o jej życiu. Nie przejmowała się tym. Musiała to wszystko znieść. Wiedziała,że zawsze może liczyć na swojego tatę.
Dzisiaj była szczęśliwa, bo jej tata wracał z trasy. Zawsze kiedy wyjeżdżał, to pozostawała pod opieką Leny. Wiedziała,że Elena jest zakochana w Michaelu. Widziała, jak patrzy się na Niego. Nigdy jej nie lubiła. Uważała ją za niegodną, złą osobę, która tylko czyha na czyjeś pieniądze.
Dziś miała poznać nowego ucznia. Ktoś cicho zapukał do drzwi. Po chwili do sali wszedł pewien brunet. Był ubrany na czarno, na nogach miał glany. Podszedł do biurka nauczyciela i stanął obok niego.
-Proszę państwa! Oto nasz nowy uczeń! Będzie z Wami chodził do klasy. Przedstaw się.-nauczycielka zwróciła się do nowo przybyłego chłopaka.
-Jestem Max-rzekł nieśmiało.- Mam 16 lat. Nienawidzę, jak ktoś mówi do mnie per "Joe" lub "Jo."
Wszyscy zaczęli się śmiać. Max lekko się zawstydził,ale nie dawał po sobie tego poznać.
-No dobrze. Teraz zajmij wolne miejsce. Usiądź za panną Jackson.
Posłusznie udał się na miejsce wskazane na nauczyciela. Jednak przechodząc koło ławki Paris spojrzał na nią. Widziała w jego oczach pewien chłód i zimno. Tak jakby nigdy nikogo nie lubił...
 Po lekcji dziewczyna udała się na próbę zespołu. Od jakiegoś czasu miała własną grupę taneczną. Poświęciła jej całe swoje  serce i duszę. Wraz z Jane wymyślały nowy układ. Jane usilnie próbowała ją przekonać, aby zatańczyły do piosenki Michaela. Paris była jednak nieugięta i obstawała przy swoim. Będąc na sali puściła muzykę i zaczęła tańczyć.

****

Wciągnęła nosem powietrze. Wreszcie była wolna. Nie była już Amirą Decall, kiedy znalazła się na lotnisku w kalifornii była już Katheriną LaVu.
Uciekała przed przeszłością. Tam skąd pochodziła kobiety w jej wieku miały już mężów i kilka lub kilkanaścioro dzieci. Nie miała żadnych perspektyw na rozwijanie swojego hobby, jakim był modeling.  Tam ciągle musiała nosić burkę, która uniemożliwiła jej ruchy. W dodatku rodzina siłą próbowała wydać ją za mąż.
W ucieczce pomógł jej pewien algierczyk- Ali, którego poznała poprzez swoją siostrę.
Po wyjściu z lotniska udała się do apartamentu Alego w którym mogła spędzić tylko kilka tygodni.


Wieczór tego samego dnia.

Siedziała w wielkim salonie. W ręku trzymała lampkę wina. Ali siedział na kanapie.
-I co ja mam zrobić? Rodzice napewno mnie szukają!
-Tutaj nic Ci nie grozi! Masz nową tożsamość. Mam prawników, którzy Ci pomogą. Znajdę Ci pracę w firmie i zaczniesz normalne życie jako Kate. Znam paru ludzi,którzy pracują tu i ówdzie... Wszystko będzie dobrze.
-Mam taką nadzieję. Dziękuję Ci za to, że mi pomogłeś. Jutro zacznę szukać lokum i pracy w internecie.  Może coś znajdę, a teraz idę spać!-mówiąc to wstała i udała się do swojej sypialni.

środa, 3 grudnia 2014

Wracam! :D

Witajcie po przerwie! :D
Zaczęłam pisać nowe opowiadanie, co nie znaczy, że Behind The Mask tak zostawię. Dokończę, ale narazie nie mam weny, na to opowiadanko.
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić bohaterów nowego opowiadania pt: "Loving You."

1 Michael Jackson- Tego Pana już znacie :D W moim opowiadaniu ma 40 lat.
2. Katherine LaVu- młodziutka 23 letnia modelka, które uciekła z Afganistanu, przed rodziną.
Paris Jackson- ma 16 lat, mieszka razem z ojcem. Pewnego dnia poznaje przystojnego ucznia...
 
 Elena "Lena" Star- pokojówka Michaela, która jest ślepo zakochana w swoim szefie.

Antonio "Anti"- szofer i przyjaciel Michaela. 

Max Joe- nowy uczeń w klasie Paris. Jest tajemniczy...

Jane Kox- Przyjaciółka Paris, jest fanką Michaela, lekko zazdrosna. 

Niedługo next powinien  się pojawić. :D