czwartek, 23 października 2014

Behind the mask 15


 Tą część chcę dedykować osobie, która nie żyje, ale na zawsze jest w moim i w Waszych sercach. Jego muzyka pozostanie z nami na wieki. To dla samego Michaela Jacksona! :)
Dziękuję za to,że nauczyłeś jak kochać świat, mimo tego jak bardzo Nas rani. Dziękuję za to, że nauczyłeś jak kochać ludzi, mimo ich zachowań.
Dziękuję za to, że pomogłeś mi wyplątać się z sideł czarnych myśli.
 Twoja muzyka pomogła mi  przetrwać najgorszy okres w życiu.
 Za to dziękuję.
 To my Cię zniszczyliśmy.
Przepraszam.
Przepraszam za nas wszystkich.

Don't love to much,
Don't hope too much,
Don't trust too much,
Because 
That too much can hurt You so much!!

****
Następnego dnia.
-...
-CO??! Miałeś to zrobić wczoraj! Mamy mało czasu! Jak przyjadę, to wszystko ma być gotowe!
-...
-Ok... Jestem spokojny...
-...
-Tak pamiętam o tym,ale nie mam zamiaru jej o tym informować...
-...
-Tak, wiem! Mam nadzieję, że ułoży sobie życie z kimś innym.
-...
- Narazie! Pamiętaj!
Był zły. Nic nie szło po jego myśli. Do pokoju weszła Jasmine, która wracała z zakupów. Od razu zauważyła,że coś nie gra, więc usiadła przy Michaelu.
- Co się dzieje?
-Nic...
-Przecież widzę. Mnie nie oszukasz!
-Nic... Po prostu...
-Po prostu co?
- Ech... Chodźmy się pakować.-mówiąc to wstał i zaczął układać swoje rzeczy w walizce.
Po kilkunastu minutach oboje spakowani czekali na taksówkę.
-Powiesz mi wreszcie co się dzieje?!- nie
wytrzymała. Wracając ze sklepu usłyszała urywek rozmowy, a raczej kłótni. Nie była w stanie zrozumieć o co chodzi. Co ma być gotowe? Na kogo on krzyczał?
Myślami Michaela.
" Muszę kłamać! Jak powiem prawdę, to się załamie. Ja to wszystko wytrzymam, ale Ona? Za kilka miesięcy będę wolny i Ona też. Przez ten czas muszę się psychicznie przygotować na to, co ma nastąpić."
-Jeśli już musisz wiedzieć to... Tęsknię za domem...
- A ta sprzeczka?
- To moja normalna rozmowa z Johnem. Ostatnio dosyć często się kłócimy.-rzekł i uśmiechnął się lekko.


****

W aucie nie rozmawiali zbyt dużo. Każde z nich było pogrążone w swoich myślach.
"Co ja mam zrobić z Pamelą? Może Fred pomoże?
Już za kilka godzin będę w domu, odpocznę..."
"Hmm... Wydaje mi się, że nie powiedział mi całej prawdy. O ile w ogóle mi ją powiedział."

Wjeżdżając na lotnisko zauważyli kilkaset fanek. Michael na wszelkie sposoby chciał je ominąć, te jednak okrążyły taksówkę ze wszystkich stron. Chcąc nie chcąc musiał wyjść.

"I znowu rozdawanie autografów ludziom, którzy myślą, że skoro jestem gwiazdą, to mam SUPER życie... No cóż... Znowu muszę przylepić uśmiech i wyjść."
Jak pomyślał, tak zrobił. Po kilku autografach miał już dosyć. Zadzwonił więc po pomoc. Po minucie pojawili się ochroniarze z lotniska i pomogli mu dostać się bezpiecznie do samochodu.
-I co? Mnie też coś takiego czeka?- ze śmiechem rzekła Jasmine.
-Jak będziesz sławna jak ja to tak. Tu nie ma nic śmiesznego. W takich momentach człowiek boi się o własne życie. Wiele razy miałem złamaną nogę, czy rękę przez fanów...
-Jak to?
- Podczas koncertów niektórzy z widowni wchodzą nieproszeni na scenę i wtedy rzucają się na Ciebie,a Ty upadasz i łamiesz sobie kości.
Kiedy wreszcie dotarli do swoich domów był już późny wieczór. Mimo tego Mike chciał jeszcze załatwić jedną sprawę.
Zadzwonił do Freda.
-Siema stary!
-Cześć Fred! Mam do Ciebie sprawę...
-Wal.
- Chcę,żebyś pomógł mi rozmówić się z Pamelą.
- Ok... A jak Jasmine?
-Właśnie wróciła do siebie do domu. Ech jeszcze 2-3 miesiące i będzie wolna. Ja też.
- O czym Ty...
-Pamiętasz, jak mówiłem Ci na początku naszej przyjaźni o tym, jak męczą mnie ludzie?
-Tak. Niektórzy nawet stali pod Twoim domem, dopóki się nie przeniosłeś...
- Właśnie. Postanowiłem to zakończyć.
-Ale jak?
-Mam plan. Chcę abyś mi pomógł w jego realizacji.
-Dobra. To co mam zrobić?
-Chodzi o to, abyś pomógł to wszystko przetrwać Jasmine.
-Nie wie o tym?
-Nie i ma nie wiedzieć!
-Ok.
-To co? Widzimy się jutro?
-Tak. Narazie!
-Cześć.

sobota, 11 października 2014

Why You Wanna Trip On Me?

Céline? Where are You? :D It's for You! :D

Powiem szczerze- pisząc tą historię wylałam niemało łez. :)

****




"Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotyka? Oskarżenia,wyzwiska... Zawsze ja jestem tym złym! W czym problem? W tym,że ludzie nie znają mnie,a oceniają.Widzą tylko to,co chcą widzieć.

Tak trudno jest kochać wszystkich. Ludzie chcą na mnie zarobić. Zabijają mnie powoli. Zabijają moją duszę, ranią moje serce.
Jestem oskarżony o coś,czego nigdy NIGDY nie zrobiłem i nie zrobię! Ale kto mi uwierzy? Wszyscy odwrócili się ode mnie w tym momencie,kiedy ich najbardziej potrzebowałem. 
Za co ludzie mnie tak nienawidzą? Co ja im zrobiłem?"

 Przerwał pisanie pamiętnika, ponieważ usłyszał głos swojego ochroniarza.
-Mike już czas!
"Już czas na kolejną męczarnię w sądzie! Za co? Za nic! Jestem niewinny!"
Ubierając się w pośpiechu zapomniał o pamiętniku i zostawił go otwartego na biurku w sypialni.
W drodze do sądu rozmyślał nad tym,kto mógł mu coś takiego zrobić. Myślał też o Niej.
"Kolejny rozwód? Pewnie już złożyła papiery rozwodowe... Tak ją kocham! To pokazało,jakim Ona darzy mnie uczuciem! Nie... Nie mogę być teraz zdenerwowany! Nie mogę rozkleić się w tym momencie!" Jednak łzy same cisnęły się do jego oczu.  Po kilku minutach dotarł na miejsce.

****

Siedziała w kuchni. W oddali grał telewizor. Nasłuchiwała rozpoczęcia rozprawy jej męża.
"Jak on mógł? Te biedne dzieci! A ja mu uwierzyłam!"
Dzisiaj miała zabrać z Neverlandu swoje rzeczy i na zawsze opuścić to miejsce. Postanowiła na dobre odejść od Michaela.  Nie mogła być z nim,po tym,co zrobił.  Nadal go kochała,ale miała już tego wszystkiego dosyć.
Będąc na miejscu zaczęła zbierać swoje rzeczy. Wchodząc do sypialni zauważyła otwarty pamiętnik. Wzięła go i zaczęła czytać. Z każdą czytaną linijką czuła zmianę w swoim sercu.
"Każdy się od Niego odsunął... Nie powinnam była go zostawiać! Teraz wiem,że jest niewinny! Muszę mu wszystko wytłumaczyć."

****

"Kolejne przełożenie rozprawy! Ile to będzie jeszcze trwać? Proszę powiedzcie,że to sen,z którego zaraz się obudzę!"
Wychodząc z sądu zauważył małego chłopczyka siedzącego na ławce. Miał około 6-7 lat. Był sam. Płakał,ale ludzie przechodzący obok niego traktowali go jak powietrze. Nie zauważali Go.

Michael mimo protestów ochrony dosiadł się do chłopca. oderwał jego rączki od twarzyczki i zauważył strużki łez.
-Hej. Jak masz na imię?
-Ali. A Pan?
-Michael,ale mów mi Mike dobrze?
-Ok.
-Opowiesz mi czemu płaczesz? Gdzie są Twoi rodzice?
-Ja już nie mam rodziców... Nie ma ich... Wszyscy mówią,że to moja wina! Ja tego nie chciałem! Nic nie zrobiłem!- z każdym wypowiadanym słowem Ali płakał coraz głośniej. Michael nie mogąc patrzeć na cierpienie malca przytulił go i zaczął uciszać.
-Cii... Wszystko będzie dobrze! Nie płacz już!
Po chwili chłopiec się nieco uspokoił.
-Uciekłem z domu dziecka. Szukam nowego taty i mamy! Chcę,żebyś to Ty był moim nowym tatą!
-Jaa?
-Tak! Ty!-malec spojrzał w oczy swojego rozmówcy.
Jackson widział w oczach Alego bezgraniczne zaufanie. Wiedział,że nie może zostawić chłopca samego.
-Zabierz mnie do siebie!
-Narazie musisz jechać do swojego domu. Nie mogę zabrać Ciebie tak od razu, a uwierz chciałbym. To nie jest takie proste jak myślisz.
-Proste! Wystarczy,że wsiądziemy do auta i już!-rzekł poważnym tonem Ali.
Michael zaczął się śmiać.
-To nie jest śmieszne! To jest łatwe!
-Zostaniesz kilka dni u siebie,a później Cię zabiorę.
-Obiecujesz?
-Obiecuję! A teraz chodź!

****

Diana od kilkunastu minut nie mogła usiedzieć na miejscu. Ciągle zastanawiała się co powie. Udała się do salonu i tam postanowiła zaczekać.
Po 30 minutach usłyszała kroki w korytarzu. Miała nadzieję,że ją zauważy. Jej mąż udał się jednak do kuchni, gdzie miał nadzieję w spokoju zjeść obiad.
Kiedy wszedł do pomieszczenia zauważył, że jego kucharka  uśmiecha się tajemniczo.
-Co się stało, że się śmiejesz?
-Ktoś czeka na Pana. Jest chyba w salonie.
Lekko poddenerwowany udał się w stronę tego pomieszczenia. Gdy zobaczył czarne,długie włosy, jego serce zaczęło szybciej bić. Podszedł do niej i z niedowierzaniem spojrzał na nią.
- Musimy porozmawiać.-mówiąc to wstała.
-Mamy o czym? Zostawiłaś mnie!
-Pozwól mi to wszystko wytłumaczyć!
-Wytłumaczyć? Co? To,że...- nie zdążył dokończyć,ponieważ Diana wpiła się w jego usta. Nie chciał tego przerywać,więc tylko się do niej przybliżył.
-Przepraszam za wszystko. Przepraszam! Wybaczysz mi?- powiedziała po chwili. Nie musiał odpowiadać. Widziała w jego oczach,że jej przebaczył.

piątek, 3 października 2014

Behind the mask 14

Kwasek? It's just for you! :D


Następnego dnia rano.

Michael Jackson ma dziewczynę!
Jak donoszą nasze źródła, osoba,z którą występował na wczorajszym koncercie JEST JEGO DZIEWCZYNĄ! Co na to jego fanki?

Odłożył gazetę na blat stołu. Zastanawiał się co powinien w tej sytuacji zrobić. Wiedział, że ucieczka będzie nieunikniona. Miał dosyć ciekawskich spojrzeń ludzi. Oni nie wiedzieli co to oznacza nie mieć życia. Wszyscy mieli normalne rodziny. Nie wiedzieli, jak to jest być oskarżonym o coś, czego się nie zrobiło.
Chciał skończyć z tym wszystkim. Ale jak? Zostawić nagle fanów
i uciec? Musiał z kimś tą sprawę przedyskutować. Zadzwonił więc do Freda.
-Hej. Masz czas? Musimy porozmawiać.
-...
-Pamiętasz jak dawno mówiłem Ci o moich planach dotyczących mojej kariery?
-...
-Pora je zmienić.
-...
-Nie, nie! Chcę uciec!
-...
-Nie myślę o realnej śmierci! Chcę...
-...
-TAK WIEM! Chcę tylko...
-...
-Hmmm... Tylko jak ja mam to powiedzieć Jasmine?
-...
-Ok. Narazie!
Rozmowa z nim jednak nie przyniosła takiego rezultatu, jakiego oczekiwał.
Postanowił wyjść na dwór. Pogoda mimo letniej pory roku była wietrzna.
Chciał być sam. Przemyśleć to wszystko. Nagle usłyszał dźwięk migawki. Odwrócił się w tym kierunku i zobaczył ukrytego w krzakach fotoreportera.
-I po co Ci to? Na kolejny artykuł? Widzę Cię, więc nie musisz się ukrywać!
Cisza. Podszedł do mężczyzny i wyciągnął z jego dłoni aparat. Reporter jednocześnie wyszedł z ukrycia.
- Po co Ci te zdjęcia?!-gdyby mógł,to roztrzaskałby ten aparat na male części.- I co Wy będziecie z tego mieli?!
-Kolejny numer z wiadomościami.-odrzekł spokojnie mężczyzna.
-Wiadomościami?! Chodząc za mną i robiąc zdjęcia niszczysz mi życie! Staram się żyć normalnie! Oddzielić karierę od spraw prywatnych, ale przez ludzi takich jak Ty jest to niemożliwe!
-Muszę z czegoś żyć! Mam rodzinę...-w połowie zdania przerwał, ponieważ Michael był już tak zły,że stwierdził,że lepiej go nie drażnić.
-Wyobraź sobie,że JA TEŻ chcę mieć rodzinę!
Raz po raz usuwał zdjęcia. Kiedy skończył szybkim ruchem oddał aparat i bez słowa udał się w stronę parku.

"Odczepcie się ode mnie! Kiedy mi dacie spokój? Mam dosyć! DOSYĆ!"

 *****

Wchodząc do pokoju zauważył płaczącą Jasmine.
-Co się stało? Czemu płaczesz?-przysiadł się do niej i objął ramieniem.
Nie chciała mu nic powiedzieć, więc postanowił,że nie będzie naciskał.
Po kilku minutach łkania odezwała się.
-Dostałam... To...-mówiąc to podała Michaelowi kartkę. Spojrzał na nią i zaniemówił. Przez kilka minut czytał to,co było tam napisane.

       "Pamiętaj! On zawsze był i będzie MÓJ! Jeżeli go nie zostawisz, to możesz pożegnać się ze swoim życiem!"
Wziął kartkę i schował ją do kieszeni.
-Nie martw się. Wiem kto to napisał. Już ja to załatwię.-mimo swojego spokojnego tonu głosu w środku krzyczał. Dzisiaj nikt go nie oszczędzał. Z wytęsknieniem oczekiwał dnia, w którym to wszystko się skończy, kiedy w końcu będzie mógł zasnąć spokojnie.
Wykonał telefon do Johna. Nie chciał,aby jego ukochana usłyszała rozmowę, więc wyszedł na korytarz.
-Możemy się spotkać tutaj w  hotelu "Classic"?
-...
-Ok. Będę czekał w barze.

*****

-I co masz zamiar zrobić?-oboje usiedli jak najdalej,aby nikt nie podsłuchał ich rozmowy. Bar był dosyć obszerny i o tej porze prawie pusty. W lokalu znajdowali się tylko oni i barmanka, więc mogli na spokojnie porozmawiać.
- Myślałem nad tym,aby "umrzeć."
-Nie żartuj!- John był zaskoczony. Wiedział, że jego pracodawca był trochę dziwny,ale żeby tak od razu targać się na swoje życie?
-Nie rozumiesz mnie. chcę udać swoją śmierć. Mam dosyć ludzi, oskarżeń...
John odetchnął z ulgą.
-A co z Jasmine?
-Nie chcę jej narazie o tym informować,tym bardziej to tym,co otrzymała dzisiaj rano. Popatrz.-podał mu "list."- Ja wiem kto to napisał i chcę,abyś pomógł mi załatwić tą sprawę.
-Ok. To kto to mógł zrobić?Jakaś fanka?
-Nie... Znasz  Pamelę? Tą o której Ci kiedyś mówiłem.
-A tak! To ona!?
-Tak! Pomożesz mi?
-Dobrze. Jutro pomyślę nad rozwiązaniem tej sprawy.