Tą część chcę dedykować osobie, która nie żyje, ale na zawsze jest w moim i w Waszych sercach. Jego muzyka pozostanie z nami na wieki. To dla samego Michaela Jacksona! :)
Dziękuję za to,że nauczyłeś jak kochać świat, mimo tego jak bardzo Nas rani. Dziękuję za to, że nauczyłeś jak kochać ludzi, mimo ich zachowań.
Dziękuję za to, że pomogłeś mi wyplątać się z sideł czarnych myśli.
Twoja muzyka pomogła mi przetrwać najgorszy okres w życiu.
Za to dziękuję.
To my Cię zniszczyliśmy.
Przepraszam.
Przepraszam za nas wszystkich.
Don't love to much,
Don't hope too much,
Don't trust too much,
Because
That too much can hurt You so much!!
****
Następnego dnia.
-...
-CO??! Miałeś to zrobić wczoraj! Mamy mało czasu! Jak przyjadę, to wszystko ma być gotowe!
-...
-Ok... Jestem spokojny...
-...
-Tak pamiętam o tym,ale nie mam zamiaru jej o tym informować...
-...
-Tak, wiem! Mam nadzieję, że ułoży sobie życie z kimś innym.
-...
- Narazie! Pamiętaj!
Był zły. Nic nie szło po jego myśli. Do pokoju weszła Jasmine, która wracała z zakupów. Od razu zauważyła,że coś nie gra, więc usiadła przy Michaelu.
- Co się dzieje?
-Nic...
-Przecież widzę. Mnie nie oszukasz!
-Nic... Po prostu...
-Po prostu co?
- Ech... Chodźmy się pakować.-mówiąc to wstał i zaczął układać swoje rzeczy w walizce.
Po kilkunastu minutach oboje spakowani czekali na taksówkę.
-Powiesz mi wreszcie co się dzieje?!- nie
wytrzymała. Wracając ze sklepu usłyszała urywek rozmowy, a raczej kłótni. Nie była w stanie zrozumieć o co chodzi. Co ma być gotowe? Na kogo on krzyczał?
Myślami Michaela.
" Muszę kłamać! Jak powiem prawdę, to się załamie. Ja to wszystko wytrzymam, ale Ona? Za kilka miesięcy będę wolny i Ona też. Przez ten czas muszę się psychicznie przygotować na to, co ma nastąpić."
-Jeśli już musisz wiedzieć to... Tęsknię za domem...
- A ta sprzeczka?
- To moja normalna rozmowa z Johnem. Ostatnio dosyć często się kłócimy.-rzekł i uśmiechnął się lekko.
****
W aucie nie rozmawiali zbyt dużo. Każde z nich było pogrążone w swoich myślach.
"Co ja mam zrobić z Pamelą? Może Fred pomoże?
Już za kilka godzin będę w domu, odpocznę..."
"Hmm... Wydaje mi się, że nie powiedział mi całej prawdy. O ile w ogóle mi ją powiedział."
Wjeżdżając na lotnisko zauważyli kilkaset fanek. Michael na wszelkie sposoby chciał je ominąć, te jednak okrążyły taksówkę ze wszystkich stron. Chcąc nie chcąc musiał wyjść.
"I znowu rozdawanie autografów ludziom, którzy myślą, że skoro jestem gwiazdą, to mam SUPER życie... No cóż... Znowu muszę przylepić uśmiech i wyjść."
Jak pomyślał, tak zrobił. Po kilku autografach miał już dosyć. Zadzwonił więc po pomoc. Po minucie pojawili się ochroniarze z lotniska i pomogli mu dostać się bezpiecznie do samochodu.
-I co? Mnie też coś takiego czeka?- ze śmiechem rzekła Jasmine.
-Jak będziesz sławna jak ja to tak. Tu nie ma nic śmiesznego. W takich momentach człowiek boi się o własne życie. Wiele razy miałem złamaną nogę, czy rękę przez fanów...
-Jak to?
- Podczas koncertów niektórzy z widowni wchodzą nieproszeni na scenę i wtedy rzucają się na Ciebie,a Ty upadasz i łamiesz sobie kości.
Kiedy wreszcie dotarli do swoich domów był już późny wieczór. Mimo tego Mike chciał jeszcze załatwić jedną sprawę.
Zadzwonił do Freda.
-Siema stary!
-Cześć Fred! Mam do Ciebie sprawę...
-Wal.
- Chcę,żebyś pomógł mi rozmówić się z Pamelą.
- Ok... A jak Jasmine?
-Właśnie wróciła do siebie do domu. Ech jeszcze 2-3 miesiące i będzie wolna. Ja też.
- O czym Ty...
-Pamiętasz, jak mówiłem Ci na początku naszej przyjaźni o tym, jak męczą mnie ludzie?
-Tak. Niektórzy nawet stali pod Twoim domem, dopóki się nie przeniosłeś...
- Właśnie. Postanowiłem to zakończyć.
-Ale jak?
-Mam plan. Chcę abyś mi pomógł w jego realizacji.
-Dobra. To co mam zrobić?
-Chodzi o to, abyś pomógł to wszystko przetrwać Jasmine.
-Nie wie o tym?
-Nie i ma nie wiedzieć!
-Ok.
-To co? Widzimy się jutro?
-Tak. Narazie!
-Cześć.
