-Będziesz tam?
-...
-To czekaj pod sceną około 12.00 My będziemy za dwie godziny lecieć.
-...
-Tak! Chcę z niej zażartować. Ubierz się tak samo jak ja...
-...
-Masz ten strój? To super!
-...
-Dobra to widzimy się pod sceną! Narazie!
****
Lotnisko. Godzina 23.00
-Masz wszystko?-mówiąc to Michael pomógł ukochanej wyjąć bagaże z taksówki.
-Tak. To tylko jeden koncert.-rzekła i zapłaciła za kurs.
-Nigdy nic nie wiadomo.-uśmiechnął się tajemniczo.
Ruszyli w stronę prywatnego samolotu.
-Będzie tam Fred?
-Nie... A czemu pytasz?
-Chciałabym go bliżej poznać. Jest taki nieśmiały...
-Jesteśmy z nim umówieni. Zapomniałaś?
Podczas lotu do Denver mało ze sobą rozmawiali, ponieważ każde z nich było pogrążone w swoich myślach.
"Ciekawe, którego wybierze... A może się zdenerwuje? Nie sądzę... Nie jest taka!
Może już czas powiedzieć jej o moim planie? A jak mnie zostawi?"
"Hmm... Ciekawe,jak będzie wyglądało moje życie u jego boku? Jego fanki nie dadzą mi spokoju... "
02.00 Lotnisko w Denver.
-O której masz ten koncert?-zapytała Jasmine udając się w stronę czarnego auta.
-Mamy kochanie! Mamy! O 20.00 także mamy cały dzień na próby!-mówiąc to spojrzał się na nią z lekko uniesioną brwią.
-Ale jak to "próby?"
-Musimy poćwiczyć układ i piosenkę.- otworzył drzwi samochodu i wpuścił kobietę.
-Tak się zastanawiam, czy wystąpić...
-No nie!- rzekł z udawaną złością.- Przecież obiecałaś!
-No wiem... Ale...
-Nie ma żadnego "ale!" Wystąpisz i tyle!
-Nie!
-Tak!
-Nie!!-ledwo mogła powstrzymać atak śmiechu.
Przekomarzali się tak całą drogę do hotelu.
Będąc w pokoju, od razu rzucili się w stronę łazienki.
-Pierwsza!-rzekła wbiegając do toalety.
-Nieprawda! Przepuściłem Ciebie,bo jesteś kobietą!-udawał obrażone dziecko.
-Ok... Wierzę... A teraz z łaski swojej wyjdź, bo chcę się odświeżyć!-odpychała lekko Michaela w stronę drzwi.
Wyszła z łazienki po kilkunastu minutach ubrana w koszulę nocną sięgającą jej przed kolano. Zauważyła, że Mike śpi na łóżku w ciuchach. Nie miała serca go budzić, więc przykryła go kocem i położyła się obok niego.
Rano.
W całym pokoju unosił się zapach kawy. Jasmine spała,więc Mike położył tacę ze śniadaniem na stoliku nocnym i zaczął budzić kobietę.
-Pora wstawać! Wstajeemy!-usłyszała jego głos tuż przy swoim uchu.
-Daj mi jeszcze pięć minut!
-Ok. Masz jeszcze PIĘĆ minut!
-Taa... Idź już idź!- odwróciła się na bok.
Po kilku minutach wziął wiaderko z łazienki i wlał lodowatej wody. Stanął przy łóżku i wylał całą zawartość na głowę dziewczyny.
-PRZESTAŃ! Co Ty wyprawiasz?!- natychmiast wstała.
-5 minut minęło! Wstawaj!-był rozbawiony całą sytuacją.
-A Ciebie co tak śmieszy?
-Ty!
Nieco obrażona udała się do łazienki.
-Pośpiesz się! Zaraz musimy jechać!-krzyknął w stronę zamykających się drzwi.
30 minut później.
Oboje siedzieli w aucie. Jasmine wybaczyła mu poranny żart,ale nadal udawała obrażoną.
Mike starał się wszelkimi sposobami ją przeprosić, ale jej świetna gra aktorska dawała mu odczucie, że obraziła się nie na żarty.
Po kilku minutach dotarli na miejsce. Udali się w stronę garderoby.
Nagle ktoś zadzwonił do Jacksona i ten został w tyle. Chwilę później dogonił dziewczynę.
- Wiesz co? Ja jeszcze muszę coś załatwić. Idź sama do garderoby. Ja zaraz przyjdę. Są to pierwsze drzwi na lewo!-powiedział to i udał się pod scenę, gdzie czekał na niego Sergio.
Kilkanaście minut później.
Kobieta usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Odwróciła się i zauważyła Michaela a za nim... Jeszcze jednego Michaela.
"Czy Ja mam zwidy? Dwóch Mike'ów?"
Stanęli obok siebie i równocześnie powiedzieli:
-Który z nas jest prawdziwy?
Podeszła do nich bliżej.
Prawdziwy Michael nie mógł wytrzymać ze śmiechu.
-Wiedziałam, że to Ty!-stanęła naprzeciwko niego.
-Twoja mina,jak nas oglądałaś-bezcenna.
-No co? Jesteście do siebie podobni!-zwróciła się w stronę Cortésa-a Ty kim jesteś?
-Jestem Sergio. Czasem pomagam mu, kiedy nie chce występować. Nikt nie zauważa, że to ja.
-Dlaczego to zrobiłeś co?-odwróciła się do ukochanego.
-Chciałem sprawdzić,jak się zachowasz-spojrzał na zegarek-Chodźmy na próbę.
-...
-To czekaj pod sceną około 12.00 My będziemy za dwie godziny lecieć.
-...
-Tak! Chcę z niej zażartować. Ubierz się tak samo jak ja...
-...
-Masz ten strój? To super!
-...
-Dobra to widzimy się pod sceną! Narazie!
****
Lotnisko. Godzina 23.00
-Masz wszystko?-mówiąc to Michael pomógł ukochanej wyjąć bagaże z taksówki.
-Tak. To tylko jeden koncert.-rzekła i zapłaciła za kurs.
-Nigdy nic nie wiadomo.-uśmiechnął się tajemniczo.
Ruszyli w stronę prywatnego samolotu.
-Będzie tam Fred?
-Nie... A czemu pytasz?
-Chciałabym go bliżej poznać. Jest taki nieśmiały...
-Jesteśmy z nim umówieni. Zapomniałaś?
Podczas lotu do Denver mało ze sobą rozmawiali, ponieważ każde z nich było pogrążone w swoich myślach.
"Ciekawe, którego wybierze... A może się zdenerwuje? Nie sądzę... Nie jest taka!
Może już czas powiedzieć jej o moim planie? A jak mnie zostawi?"
"Hmm... Ciekawe,jak będzie wyglądało moje życie u jego boku? Jego fanki nie dadzą mi spokoju... "
02.00 Lotnisko w Denver.
-O której masz ten koncert?-zapytała Jasmine udając się w stronę czarnego auta.
-Mamy kochanie! Mamy! O 20.00 także mamy cały dzień na próby!-mówiąc to spojrzał się na nią z lekko uniesioną brwią.
-Ale jak to "próby?"
-Musimy poćwiczyć układ i piosenkę.- otworzył drzwi samochodu i wpuścił kobietę.
-Tak się zastanawiam, czy wystąpić...
-No nie!- rzekł z udawaną złością.- Przecież obiecałaś!
-No wiem... Ale...
-Nie ma żadnego "ale!" Wystąpisz i tyle!
-Nie!
-Tak!
-Nie!!-ledwo mogła powstrzymać atak śmiechu.
Przekomarzali się tak całą drogę do hotelu.
Będąc w pokoju, od razu rzucili się w stronę łazienki.
-Pierwsza!-rzekła wbiegając do toalety.
-Nieprawda! Przepuściłem Ciebie,bo jesteś kobietą!-udawał obrażone dziecko.
-Ok... Wierzę... A teraz z łaski swojej wyjdź, bo chcę się odświeżyć!-odpychała lekko Michaela w stronę drzwi.
Wyszła z łazienki po kilkunastu minutach ubrana w koszulę nocną sięgającą jej przed kolano. Zauważyła, że Mike śpi na łóżku w ciuchach. Nie miała serca go budzić, więc przykryła go kocem i położyła się obok niego.
Rano.
W całym pokoju unosił się zapach kawy. Jasmine spała,więc Mike położył tacę ze śniadaniem na stoliku nocnym i zaczął budzić kobietę.
-Pora wstawać! Wstajeemy!-usłyszała jego głos tuż przy swoim uchu.
-Daj mi jeszcze pięć minut!
-Ok. Masz jeszcze PIĘĆ minut!
-Taa... Idź już idź!- odwróciła się na bok.
Po kilku minutach wziął wiaderko z łazienki i wlał lodowatej wody. Stanął przy łóżku i wylał całą zawartość na głowę dziewczyny.
-PRZESTAŃ! Co Ty wyprawiasz?!- natychmiast wstała.
-5 minut minęło! Wstawaj!-był rozbawiony całą sytuacją.
-A Ciebie co tak śmieszy?
-Ty!
Nieco obrażona udała się do łazienki.
-Pośpiesz się! Zaraz musimy jechać!-krzyknął w stronę zamykających się drzwi.
30 minut później.
Oboje siedzieli w aucie. Jasmine wybaczyła mu poranny żart,ale nadal udawała obrażoną.
Mike starał się wszelkimi sposobami ją przeprosić, ale jej świetna gra aktorska dawała mu odczucie, że obraziła się nie na żarty.
Po kilku minutach dotarli na miejsce. Udali się w stronę garderoby.
Nagle ktoś zadzwonił do Jacksona i ten został w tyle. Chwilę później dogonił dziewczynę.
- Wiesz co? Ja jeszcze muszę coś załatwić. Idź sama do garderoby. Ja zaraz przyjdę. Są to pierwsze drzwi na lewo!-powiedział to i udał się pod scenę, gdzie czekał na niego Sergio.
Kilkanaście minut później.
Kobieta usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Odwróciła się i zauważyła Michaela a za nim... Jeszcze jednego Michaela.
"Czy Ja mam zwidy? Dwóch Mike'ów?"
Stanęli obok siebie i równocześnie powiedzieli:
-Który z nas jest prawdziwy?
Podeszła do nich bliżej.
Prawdziwy Michael nie mógł wytrzymać ze śmiechu.
-Wiedziałam, że to Ty!-stanęła naprzeciwko niego.
-Twoja mina,jak nas oglądałaś-bezcenna.
-No co? Jesteście do siebie podobni!-zwróciła się w stronę Cortésa-a Ty kim jesteś?
-Jestem Sergio. Czasem pomagam mu, kiedy nie chce występować. Nikt nie zauważa, że to ja.
-Dlaczego to zrobiłeś co?-odwróciła się do ukochanego.
-Chciałem sprawdzić,jak się zachowasz-spojrzał na zegarek-Chodźmy na próbę.
