piątek, 26 września 2014

Behind the mask 13

-Będziesz tam?
-...
-To czekaj pod sceną około 12.00 My będziemy za dwie godziny lecieć.
-...
-Tak! Chcę z niej zażartować. Ubierz się tak samo jak ja...
-...
-Masz ten strój? To super!
-...
-Dobra to widzimy się pod sceną! Narazie!

****
Lotnisko. Godzina 23.00
-Masz wszystko?-mówiąc to Michael pomógł ukochanej wyjąć bagaże z taksówki.
-Tak. To tylko jeden koncert.-rzekła i zapłaciła za kurs.
-Nigdy nic nie wiadomo.-uśmiechnął się tajemniczo.
Ruszyli w stronę prywatnego samolotu.
-Będzie tam Fred?
-Nie... A czemu pytasz?
-Chciałabym go bliżej poznać. Jest taki nieśmiały...
-Jesteśmy z nim umówieni. Zapomniałaś?

Podczas lotu do Denver mało ze sobą rozmawiali, ponieważ każde z nich było pogrążone w swoich myślach.
"Ciekawe, którego wybierze... A może się zdenerwuje? Nie sądzę... Nie jest taka!
Może już czas powiedzieć jej o moim planie? A jak mnie zostawi?"

"Hmm... Ciekawe,jak będzie wyglądało moje życie u jego boku? Jego fanki nie dadzą mi spokoju... "

02.00 Lotnisko w Denver.
-O której masz ten koncert?-zapytała Jasmine udając się w stronę czarnego auta.
-Mamy kochanie! Mamy! O 20.00 także mamy cały dzień na próby!-mówiąc to spojrzał się na nią  z lekko uniesioną brwią.
-Ale jak to "próby?"
-Musimy poćwiczyć  układ i piosenkę.- otworzył drzwi samochodu i wpuścił kobietę.
-Tak się zastanawiam, czy wystąpić...
-No nie!- rzekł z udawaną złością.- Przecież obiecałaś!
-No wiem... Ale...
-Nie ma żadnego "ale!" Wystąpisz i tyle!
-Nie!
-Tak!
-Nie!!-ledwo mogła powstrzymać atak śmiechu.
Przekomarzali się tak całą drogę do hotelu.
Będąc w pokoju, od razu rzucili się w stronę łazienki.
-Pierwsza!-rzekła wbiegając do toalety.
-Nieprawda! Przepuściłem Ciebie,bo jesteś kobietą!-udawał obrażone dziecko.
-Ok... Wierzę... A teraz z łaski swojej wyjdź, bo chcę się odświeżyć!-odpychała lekko Michaela w stronę drzwi.
Wyszła z łazienki po kilkunastu minutach ubrana w koszulę nocną sięgającą jej przed kolano. Zauważyła, że Mike śpi na łóżku w ciuchach. Nie miała serca go budzić, więc przykryła go kocem i położyła się obok niego.

Rano.

W całym pokoju unosił się zapach kawy. Jasmine spała,więc Mike położył tacę ze śniadaniem na stoliku nocnym i zaczął budzić kobietę.
-Pora wstawać! Wstajeemy!-usłyszała jego głos tuż przy swoim uchu.
-Daj mi jeszcze pięć minut!
-Ok. Masz jeszcze PIĘĆ minut!
-Taa... Idź już idź!- odwróciła się na bok.

Po kilku minutach wziął wiaderko z łazienki i wlał lodowatej wody. Stanął przy łóżku i wylał całą zawartość na głowę dziewczyny.
-PRZESTAŃ! Co Ty wyprawiasz?!- natychmiast wstała.
-5 minut minęło! Wstawaj!-był rozbawiony całą sytuacją.
-A Ciebie co tak śmieszy?
-Ty!
Nieco obrażona udała się do łazienki.
-Pośpiesz się! Zaraz musimy jechać!-krzyknął w stronę zamykających się drzwi.

30 minut później.
 Oboje siedzieli w aucie. Jasmine wybaczyła mu poranny żart,ale nadal udawała obrażoną.
Mike starał się wszelkimi sposobami ją przeprosić, ale jej świetna gra aktorska dawała mu odczucie, że obraziła się nie na żarty.
Po kilku minutach dotarli na miejsce. Udali się w stronę garderoby.
Nagle ktoś zadzwonił do Jacksona i ten został w tyle. Chwilę później dogonił dziewczynę.
- Wiesz co? Ja jeszcze muszę coś załatwić. Idź sama do garderoby. Ja zaraz przyjdę. Są to pierwsze drzwi na lewo!-powiedział to i udał się pod scenę, gdzie czekał na niego Sergio.

Kilkanaście minut później.

Kobieta usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Odwróciła się i zauważyła Michaela a za nim... Jeszcze jednego Michaela.

"Czy Ja mam zwidy? Dwóch Mike'ów?"

Stanęli obok siebie i równocześnie powiedzieli:
-Który z nas jest prawdziwy?
 Podeszła do nich bliżej.
Prawdziwy Michael nie mógł wytrzymać ze śmiechu.
-Wiedziałam, że to Ty!-stanęła naprzeciwko niego.
-Twoja mina,jak nas oglądałaś-bezcenna.
-No co? Jesteście do siebie podobni!-zwróciła się w stronę Cortésa-a Ty kim jesteś?
-Jestem Sergio. Czasem pomagam mu, kiedy nie chce występować. Nikt nie zauważa, że to ja.
-Dlaczego to zrobiłeś co?-odwróciła się do ukochanego.
-Chciałem sprawdzić,jak się zachowasz-spojrzał na zegarek-Chodźmy na próbę.


piątek, 19 września 2014

Leave Me Alone.

Neverland. 24 czerwca 2009. Godzina 23.00

Michael krążył po swoim pokoju. Wiedział,że jutro rano będzie już martwy. Musiał tak postąpić. Miał dosyć tego,że inni przesadnie ingerowali w jego życie.
W domu była również nauczycielka jego dzieci- Amy, w której skrycie się podkochiwał. Była to piękna, średniego wzrostu rudowłosa kobieta o zielonych oczach. Miała na imię Amy.
Usiadł przy biurku i zaczął pisać swoją ostatnią stronę w życiu.
 "Przepraszam Was moi kochani, ale muszę to zrobić. Później zrozumiecie dlaczego tak postąpiłem. 
                 Przepraszam!"
Postanowił jeszcze napisać napisać króciutki list do ukochanej.
  "Droga Amy!
Nie wiem,czy wiesz,ale zakochałem się w Tobie od pierwszego wejrzenia. 
Nigdy nie kochałem żadnej z moich trzech żon tak mocno, jak kocham Ciebie.

         Pamiętaj o mnie!
        Twój Michael!"

 Odłożył pióro i udał się na ostatnie zwiedzanie swojej posiadłości.

****
Tymczasem Amy siedziała w pokoju maluchów. Tej nocy nie mogła zasnąć.  Czuła,że zdarzy się coś złego.
Od dawna czuła coś do Jacksona, ale bała się tego uczucia. Nie chciała, aby ktoś ją ponownie zranił.  Postanowiła się przewietrzyć. Ubrana w fioletowy szlafrok i białe pantofle wyszła na werandę.
Stojąc i patrząc w dal zauważyła pewną białą postać idącą w stronę parku. W jej chodzie było coś specyficznego. Dogoniła ją i złapała za dłoń.
-Nie jest Panu zimno? Co Pan robi o tak późnej porze sam?
-Chciałem po prostu ostatni raz popatrzeć na to wszystko.
-Ale jak to ostatni raz?-stanęła naprzeciwko niego zagradzając mu drogę dalszej wycieczki.
-Mam zamiar wyjechać... Na zawsze... Dzisiaj w nocy...-mówił to uciekając wzrokiem. Nie mógł kłamać patrząc w jej piękne zielone oczy.
-A co z dziećmi?
-Zajmą się nimi moi rodzice. U nich niczego im nie zabraknie.
-I tu się mylisz! Zabraknie im Ciebie i mnie...
-Nie możesz odejść! Potrzebują kogoś, kto pomoże przetrwać im ten trudny moment!

Tak rozmawiając doszli do domu. W pewnym momencie spojrzeli sobie w oczy  i pod wpływem impulsu pocałowali się.
-Pamiętaj o mnie.-mówiąc to poszedł do swojego pokoju.
Kobieta stała przez jakiś czas w bezruchu Nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Miała wrażenie,że nigdy już tego nie zrobi,a na pewno nie z Michaelem.
" O co mu chodziło? Pamiętaj o mnie? Czyżby serio chciał wyjechać? Odniosłam wrażenie,że chce uciec. Uciec na wieki..."
Udała się pod drzwi jego sypialni. Przystanęła,ponieważ usłyszała szloch.
Płakał. Płakał nad swoim życiem. Płakał, ponieważ bał się o swoje dzieci, o jego najbliższych.
Czuł się źle z tym, co musiał zrobić, ale wiedział, że to jedyne dobre wyjście z tej sytuacji.
Nagle poczuł jak jego ukochana obejmuje go ramieniem. W przypływie odwagi wyszeptał- Kocham Cię, ale muszę się zabić.
-Nic nie musisz! Wszystko będzie dobrze! Ja też Cię kocham!
- Jesteś jeszcze młoda. Znajdziesz kogoś młodszego ode mnie.
-Nie mów tak! You are not alone! I'm here with you!
-Muszę to zrobić! Nie wytrzymuję już tego! Czuję się obserwowany... Ludzie wiedzą o mnie więcej, niż ja sam. Oceniają mnie za coś, czego nie zrobiłem! Czuję się taki samotny w tym! Nie wiesz jak to jest, kiedy nie możesz normalnie przejść przez ulicę do sklepu.
-To nie oznacza, że musisz umierać!
-Nie rozumiesz tego! Chcę być normalnym człowiekiem, ale nie mogę!
-A myślałeś o ukryciu gdzieś w bezpiecznym miejscu?
-Znajdą mnie tam. Prędzej czy później musiałbym się ukazać, a nie chcę powrócić na scenę. Kocham moich fanów, ale mam już dosyć! Widzą we mnie gwiazdę, a nie  człowieka,który ma życie prywatne! To boli... Nawet nie wiesz jak bardzo... Zostaw mnie samego... Proszę...
Wiedziała,że nie może go opuszczać,ale pod wpływem jego wzroku musiała to zrobić. Teraz było już za późno. Przeczuwała,że Michael spełni swoją wolę. Nie miała wpływu na to. Poczuła napływające do oczu łzy i instynktownie przytuliła się do niego i odeszła.
Jackson tymczasem udał się do apteczki,w której trzymał leki nasenne. Tym razem zamiast jednej wziął całą garść. Zdążył jeszcze nawisać na kawałku papieru:  Leave Me Alone!

Nazajutrz rano znaleziono go "śpiącego" wiecznym snem w swoim  łóżku.


PROSZĘ MNIE NIE ZABIJAĆ! ;D



piątek, 12 września 2014

Behind the mask 12

-Gdzie my jesteśmy?
-U mnie w pracy.
Idąc do studia wpadli na pewnego mężczyznę. Był przystojny z charakterystycznym zarostem.
-Przepraszam!-rzekła Jasmine i uniosła
wzrok ku górze.
"Czy to... TAAK!! TO FREDDIE MERCURY!"
-Cześć Fred! Kupę lat! Gdzieś Ty był?- Michael uścisnął przyjaciela.
-Wiesz... Koncerty, wywiady... A co u Ciebie?
--Jak widać dużo się zmieniło.-mówiąc to Jackson przytulił do siebie Jasminę.- Proszę poznajcie się. To jest Jasmine a to jest mój przyjaciel Fred.
Freddie nieśmiało podał dłoń kobiecie.
--Co Was tutaj sprowadza?
-Mam  dla mojej dziewczyny niespodziankę. Swoją drogą... Co Ty tutaj robisz?- był ucieszony ze spotkania z przyjacielem.
Fred spojrzał na niego z lekkim zaskoczeniem.
-Ty i niespodzianka? Pierwsze słyszę...
-No nie żartuj! Pamiętasz jak zaskoczyłem Nicole? To były czasy.- powiedział rozmarzonym głosem.
-Taak pamiętam. Później oboje wylądowaliście w szpitalu, bo byliście połamani.
Na te słowa Fred zaczął się śmiać.
 Tymczasem Jasmine zostawiła ich w tyle i zaczęła się rozglądać po korytarzu.
Zauważyła mnóstwo podpisów na ścianach. Zatrzymała się przy jednym z nich. Stała i niemo wpatrywała się w jeden podpis. Nadal nie mogła uwierzyć,że zna jego autora, ani tym bardziej,że On ją kocha.

****

-Serio ją kochasz?
-Tak a co?
- Nic. Tylko tak się pytam.- Mercury był onieśmielony wyglądem oddalającej się kobiety. -Kiedy masz najbliższy koncert?
-Jutro w Denver.
- O której wylatujesz?
- Około północy.
Doszli do studia, kiedy zauważyli, że Jasmine stoi z dala od nich i wpatruje się w ścianę jak zahipnotyzowana.
-Fred poczekaj tutaj. Zaraz przyjdę.
Podszedł do kobiety i stanął za nią i spojrzał się na ścianę.
Poczuła jego oddech na swojej szyi i odwróciła się.
-Nadal nie mogę uwierzyć, że to, co się wydarzyło ostatnio, to prawda. Jeszcze wczoraj nie znałam Ciebie, a już dzisiaj kocham Cię całym swoim sercem!
- To uwierz. Pamiętaj, że ja ZAWSZE będę Ciebie kochał, bez względu na to, co się wydarzy.
Po chwili jego usta przywarły do jej warg.
Dopiero pod koniec dnia zaczęła się zastanawiać nad słowami ukochanego.

****

- Nagrywamy?
-Tak! Mary puść muzykę!


Kilka godzin później.
Michael odwoził Jasminę do domu.
-A co powiesz na to, abyś poleciała ze mną na koncert?
-Jaa? Nie...
-Dlaczego? Masz świetny głos! Pokaż go światu! Zaśpiewasz ze mną.
-Daj mi czas do namysłu. Odpowiem wieczorem.-mówiąc to wyszła z auta.
-Pamiętaj, że jesteśmy umówieni w przyszłym tygodniu z Fredem!

Wieczorem siedziała w salonie i rozmyślała.
"I co ja mam zrobić? Zgodzić się? Czy nie? Zgodzę się! Skoro mam z nim zaśpiewać... To tylko jeden koncert."
Sięgnęła po telefon i wybrała jego numer.
-Zgadzam się.
-...
-CO???
-...
-Dobrze zgadzam się! Kocham Cię! Pa!
-...


piątek, 5 września 2014

Behind the mask 11

Dom Michaela. Rano
Jasmine szykowała śniadanie, podczas gdy Michael spał w salonie.
-Śniadanie dla Króla Pop-u!- mówiąc to postawiła tacę na stole i zaczęła budzić Jacksona.
-Jeszcze 5 minut! Nienawidzę, jak tak na mnie mówisz!- i odwrócił się w drugą stronę.
Wzięła szklankę wody i całą jej zawartość wylała na Michaela. Jej ukochany  szybko się obudził.
-Co Ty...
-Czas wstawać! Już jest po 10.00
-Że co?! Czemu nie obudziłaś mnie wcześniej?- mówiąc to szybko wstał i udał się w stronę łazienki.
-Nie chciałam  Cię budzić. Tak słodko spałeś!-powiedziała i zaczęła się śmiać.
Po chwili Jackson wyszedł ubrany w czerwoną bluzkę i jasne jeansy. Usiadł koło Jasminy i zaczął jeść.
-Masz dzisiaj jakiś koncert?
-Nie, ale mam wywiad w telewizji, więc muszę się śpieszyć.
-Mam nadzieję, że nie będzie mowy o mnie. Nie chcę rozgłosu.
-Wiesz to w końcu media. Wypytują o wszystko. A teraz muszę już lecieć! Po wywiadzie mam dla Ciebie niespodziankę!
-Jaką?
-Aaa... Dowiesz się w swoim czasie.-mówiąc to wyszedł z domu. Po kilkunastu minutach  Jasmine poszła do byłej współlokatorki.
- No i jak było?-Michi zasypywała ją podobnymi pytaniami odkąd tylko przekroczyła próg mieszkania.
-Normalnie. Całą noc przegadaliśmy i poszliśmy spać. Nie... To nie to, o czym myślisz. On spał w salonie.
-Echh... A już myślałam, że zostanę ciotką..-rzekła z udawanym smutkiem.
-Jestem jeszcze za młoda na dziecko! Mam dopiero 30 lat!
-To w jakim wieku chcesz mieć dziecko?
-Hmmm... Za jakieś 2-3 lata...
-Z Michaelem?
-Nie wiem, czy ten związek wytrzyma. On ma ciągle koncerty i wywiady...
-Ile koncertów dziennie?
Dwa. To go męczy...
-
****

-Jakie ma Pan plany związane z najnowszą płytą? Gdzie odbędzie się najbliższy koncert?
-W Denver, a pieniądze z tego występu będą przeznaczone na budowę szkół w Zambii.
-Czy nie męczą Pana te ciągłe wyjazdy?
-Nie, ponieważ uśmiechnięci fani dodają mi sił.-mówiąc to wysilił się na sztuczny uśmiech.
--A jak Pan odniesie się do oskarżeń fanki?
-Hmmm... Nigdy nie widziałem jej na oczy, więc jestem niewinny. Nie znam jej.
-Czy ma Pan dziewczynę? W gazecie jest napisane, że widziano Pana z jakąś kobietą.
- To jest sprawa osobista, której nie mam zamiaru nikomu ujawniać. Nie powinieneś się tym interesować!-mówiąc to wyszedł ze studia.
Ludzie jak zwykle  wpatrywali się w Niego. W tym momencie ich nienawidził z całego serca. Odbierali mu radość normalnego życia.


"I co ja mam zrobić? JAK MAM ODPOCZĄĆ? Uciec od tego zgiełku?"

W przyszłości chciał zaszyć się gdzieś daleko od świata. Gdzieś, gdzie nikt nie będzie go obserwował. W miejscu, w którym wreszcie będzie wolny. Ale kiedy to nastąpi? Za dziesięć, piętnaście lat? A co wtedy z Jasmine? Jak ona to przyjmie? Czy zostawi go? Czy przetrwa to razem z nim?

****
-Jasmine!! Chodź!
-Zaraz!
-Echh-podszedł do drzwi łazienki i zaczął lekko pukać.
-A gdzie jedziemy?
-Do studia.
-To nie jadę!
-Owszem jedziesz.-wszedł do łazienki.
--Nie!- przeczesywała szczotką gęste włosy,gdy zauważyła, że unosi się lekko w powietrzu.
-Puść!
-Jedziesz do studia i tyle.- zaczął iść w stronę zaparkowanego auta.

poniedziałek, 1 września 2014

Behind the mask 10

Kilka miesięcy później.

Jasmine tęskniła za nim. Wyprowadziła się do własnego mieszkania, a Michi poprosiła, aby nie podawała Michaelowi  jej nowego adresu. Musiała wszystko przemyśleć. Wiedziała,że głupio się zachowała nie wysłuchując wyjaśnień Jacksona. Powinna z nim szczerze porozmawiać. Teraz było za późno.
Dzisiaj wybierały się na imprezę, mając nadzieję, że się zabawią.


Podczas tych kilku miesięcy Michael zmienił się. Stał się przygaszony i zamknięty w sobie. Wszyscy to zauważyli. Próbowali rozmawiać z Nim, ale szybko ich spławiał. Chodził codziennie do domu Jasminy,ale tam zawsze otwierała mu Michi i zbywała go byle czym.
Wyszedł do klubu. Tam zauważył Jasminę. Wyglądała olśniewająco. Czerwona, zwiewna  sukienka świetnie współgrała z czarnymi  baletkami. Kobieta wirowała w rytm muzyki.
Podszedł do DJ-a. Wiedział jak okazać kobiecie swoje uczucia. Zaczął śpiewać. Oczy wszystkich zwróciły się w jego stronę.
 I just can't stop loving you
I just can't stop loving you
And if I stop
Then tell me just what will I do.

Słysząc jego głos odwróciła się. Zauważyła,że szedł do niej powolnym krokiem. Nagle poczuła, jak ktoś popycha ją do przodu. Nie zważając na zdumione spojrzenia innych, zaczęła iść w jego stronę. Nie przestawał śpiewać. Była oczarowana tą muzyką. Kiedy wreszcie się spotkali spojrzeli sobie w oczy. Trzymali się za dłonie. Niemalże równocześnie wypowiedzieli "Kocham Cię" i złączyli się w namiętnym pocałunku. Ludzie zaczęli im wiwatować.

****


-Twoje fanki mnie znienawidzą.-zaczęła się śmiać, kiedy oboje wyszli z klubu trzymając się za ręce.
-Muszą się przyzwyczaić. W razie czego będę Cię bronił!- objął ją ramieniem i oboje oboje udali się w stronę jego mieszkania.
-Ach Ty mój bohaterze!
-Niech tylko spróbują Cię tknąć!- powiedział z udawaną groźbą, po czym oboje zaczęli się śmiać.
-Ostatnio po rozmowie z Johnem byłeś zły. Coś się stało?
-Jedna z fanek oskarżyła mnie o molestowanie.
-COO???
-Już jest po sprawie. Jestem niewinny. John pokazywał mi jej zdjęcia. Nie znam jej.
-I co? Tak jest cały czas?
-Niestety. Jestem sławny i każdy coś obraca przeciwko mnie...
-Myślałeś kiedyś o ucieczce?
-Wiele razy,ale jak mam to zrobić? Śmierć? Za młody jestem, ale  może kiedyś...




OGŁOSZENIE!!
Nie wiem kiedy dodam nexta. Czatujcie gdyieś koło piątku, soboty.