-Gdzie my jesteśmy?
-U mnie w pracy.
Idąc do studia wpadli na pewnego mężczyznę. Był przystojny z charakterystycznym zarostem.
-Przepraszam!-rzekła Jasmine i uniosła
wzrok ku górze.
"Czy to... TAAK!! TO FREDDIE MERCURY!"
-Cześć Fred! Kupę lat! Gdzieś Ty był?- Michael uścisnął przyjaciela.
-Wiesz... Koncerty, wywiady... A co u Ciebie?
--Jak widać dużo się zmieniło.-mówiąc to Jackson przytulił do siebie Jasminę.- Proszę poznajcie się. To jest Jasmine a to jest mój przyjaciel Fred.
Freddie nieśmiało podał dłoń kobiecie.
--Co Was tutaj sprowadza?
-Mam dla mojej dziewczyny niespodziankę. Swoją drogą... Co Ty tutaj robisz?- był ucieszony ze spotkania z przyjacielem.
Fred spojrzał na niego z lekkim zaskoczeniem.
-Ty i niespodzianka? Pierwsze słyszę...
-No nie żartuj! Pamiętasz jak zaskoczyłem Nicole? To były czasy.- powiedział rozmarzonym głosem.
-Taak pamiętam. Później oboje wylądowaliście w szpitalu, bo byliście połamani.
Na te słowa Fred zaczął się śmiać.
Tymczasem Jasmine zostawiła ich w tyle i zaczęła się rozglądać po korytarzu.
Zauważyła mnóstwo podpisów na ścianach. Zatrzymała się przy jednym z nich. Stała i niemo wpatrywała się w jeden podpis. Nadal nie mogła uwierzyć,że zna jego autora, ani tym bardziej,że On ją kocha.
****
-Serio ją kochasz?
-Tak a co?
- Nic. Tylko tak się pytam.- Mercury był onieśmielony wyglądem oddalającej się kobiety. -Kiedy masz najbliższy koncert?
-Jutro w Denver.
- O której wylatujesz?
- Około północy.
Doszli do studia, kiedy zauważyli, że Jasmine stoi z dala od nich i wpatruje się w ścianę jak zahipnotyzowana.
-Fred poczekaj tutaj. Zaraz przyjdę.
Podszedł do kobiety i stanął za nią i spojrzał się na ścianę.
Poczuła jego oddech na swojej szyi i odwróciła się.
-Nadal nie mogę uwierzyć, że to, co się wydarzyło ostatnio, to prawda. Jeszcze wczoraj nie znałam Ciebie, a już dzisiaj kocham Cię całym swoim sercem!
- To uwierz. Pamiętaj, że ja ZAWSZE będę Ciebie kochał, bez względu na to, co się wydarzy.
Po chwili jego usta przywarły do jej warg.
Dopiero pod koniec dnia zaczęła się zastanawiać nad słowami ukochanego.
****
- Nagrywamy?
-Tak! Mary puść muzykę!
Kilka godzin później.
Michael odwoził Jasminę do domu.
-A co powiesz na to, abyś poleciała ze mną na koncert?
-Jaa? Nie...
-Dlaczego? Masz świetny głos! Pokaż go światu! Zaśpiewasz ze mną.
-Daj mi czas do namysłu. Odpowiem wieczorem.-mówiąc to wyszła z auta.
-Pamiętaj, że jesteśmy umówieni w przyszłym tygodniu z Fredem!
Wieczorem siedziała w salonie i rozmyślała.
"I co ja mam zrobić? Zgodzić się? Czy nie? Zgodzę się! Skoro mam z nim zaśpiewać... To tylko jeden koncert."
Sięgnęła po telefon i wybrała jego numer.
-Zgadzam się.
-...
-CO???
-...
-Dobrze zgadzam się! Kocham Cię! Pa!
-...
-U mnie w pracy.
Idąc do studia wpadli na pewnego mężczyznę. Był przystojny z charakterystycznym zarostem.
-Przepraszam!-rzekła Jasmine i uniosła
wzrok ku górze.
"Czy to... TAAK!! TO FREDDIE MERCURY!"
-Cześć Fred! Kupę lat! Gdzieś Ty był?- Michael uścisnął przyjaciela.
-Wiesz... Koncerty, wywiady... A co u Ciebie?
--Jak widać dużo się zmieniło.-mówiąc to Jackson przytulił do siebie Jasminę.- Proszę poznajcie się. To jest Jasmine a to jest mój przyjaciel Fred.
Freddie nieśmiało podał dłoń kobiecie.
--Co Was tutaj sprowadza?
-Mam dla mojej dziewczyny niespodziankę. Swoją drogą... Co Ty tutaj robisz?- był ucieszony ze spotkania z przyjacielem.
Fred spojrzał na niego z lekkim zaskoczeniem.
-Ty i niespodzianka? Pierwsze słyszę...
-No nie żartuj! Pamiętasz jak zaskoczyłem Nicole? To były czasy.- powiedział rozmarzonym głosem.
-Taak pamiętam. Później oboje wylądowaliście w szpitalu, bo byliście połamani.
Na te słowa Fred zaczął się śmiać.
Tymczasem Jasmine zostawiła ich w tyle i zaczęła się rozglądać po korytarzu.
Zauważyła mnóstwo podpisów na ścianach. Zatrzymała się przy jednym z nich. Stała i niemo wpatrywała się w jeden podpis. Nadal nie mogła uwierzyć,że zna jego autora, ani tym bardziej,że On ją kocha.
****
-Serio ją kochasz?
-Tak a co?
- Nic. Tylko tak się pytam.- Mercury był onieśmielony wyglądem oddalającej się kobiety. -Kiedy masz najbliższy koncert?
-Jutro w Denver.
- O której wylatujesz?
- Około północy.
Doszli do studia, kiedy zauważyli, że Jasmine stoi z dala od nich i wpatruje się w ścianę jak zahipnotyzowana.
-Fred poczekaj tutaj. Zaraz przyjdę.
Podszedł do kobiety i stanął za nią i spojrzał się na ścianę.
Poczuła jego oddech na swojej szyi i odwróciła się.
-Nadal nie mogę uwierzyć, że to, co się wydarzyło ostatnio, to prawda. Jeszcze wczoraj nie znałam Ciebie, a już dzisiaj kocham Cię całym swoim sercem!
- To uwierz. Pamiętaj, że ja ZAWSZE będę Ciebie kochał, bez względu na to, co się wydarzy.
Po chwili jego usta przywarły do jej warg.
Dopiero pod koniec dnia zaczęła się zastanawiać nad słowami ukochanego.
****
- Nagrywamy?
-Tak! Mary puść muzykę!
Kilka godzin później.
Michael odwoził Jasminę do domu.
-A co powiesz na to, abyś poleciała ze mną na koncert?
-Jaa? Nie...
-Dlaczego? Masz świetny głos! Pokaż go światu! Zaśpiewasz ze mną.
-Daj mi czas do namysłu. Odpowiem wieczorem.-mówiąc to wyszła z auta.
-Pamiętaj, że jesteśmy umówieni w przyszłym tygodniu z Fredem!
Wieczorem siedziała w salonie i rozmyślała.
"I co ja mam zrobić? Zgodzić się? Czy nie? Zgodzę się! Skoro mam z nim zaśpiewać... To tylko jeden koncert."
Sięgnęła po telefon i wybrała jego numer.
-Zgadzam się.
-...
-CO???
-...
-Dobrze zgadzam się! Kocham Cię! Pa!
-...
Dawaj szybko nexta xd Freddie, Michael, Jasmine cud, miód malina xd /Natalia
OdpowiedzUsuńTen charakterystyczny zarost mmm.....:D Mam nadzieję, że nie zrobisz tak jak na początku mi mówiłaś.....bo cię zaje.bie XD Dawaj nexta xd / Kwasek
OdpowiedzUsuńJest next! Jasmine i Michael razem na koncercie...:D Aww...! Część świetna! Next! :*
OdpowiedzUsuń~Celine
Dawaj nexta ,bardzo fajne :)
OdpowiedzUsuńKujonka15