Neverland. 24 czerwca 2009. Godzina 23.00
Michael krążył po swoim pokoju. Wiedział,że jutro rano będzie już martwy. Musiał tak postąpić. Miał dosyć tego,że inni przesadnie ingerowali w jego życie.
W domu była również nauczycielka jego dzieci- Amy, w której skrycie się podkochiwał. Była to piękna, średniego wzrostu rudowłosa kobieta o zielonych oczach. Miała na imię Amy.
Usiadł przy biurku i zaczął pisać swoją ostatnią stronę w życiu.
"Przepraszam Was moi kochani, ale muszę to zrobić. Później zrozumiecie dlaczego tak postąpiłem.
Przepraszam!"
Postanowił jeszcze napisać napisać króciutki list do ukochanej.
"Droga Amy!
Nie wiem,czy wiesz,ale zakochałem się w Tobie od pierwszego wejrzenia.
Nigdy nie kochałem żadnej z moich trzech żon tak mocno, jak kocham Ciebie.
Pamiętaj o mnie!
Twój Michael!"
Odłożył pióro i udał się na ostatnie zwiedzanie swojej posiadłości.
****
Tymczasem Amy siedziała w pokoju maluchów. Tej nocy nie mogła zasnąć. Czuła,że zdarzy się coś złego.
Od dawna czuła coś do Jacksona, ale bała się tego uczucia. Nie chciała, aby ktoś ją ponownie zranił. Postanowiła się przewietrzyć. Ubrana w fioletowy szlafrok i białe pantofle wyszła na werandę.
Stojąc i patrząc w dal zauważyła pewną białą postać idącą w stronę parku. W jej chodzie było coś specyficznego. Dogoniła ją i złapała za dłoń.
-Nie jest Panu zimno? Co Pan robi o tak późnej porze sam?
-Chciałem po prostu ostatni raz popatrzeć na to wszystko.
-Ale jak to ostatni raz?-stanęła naprzeciwko niego zagradzając mu drogę dalszej wycieczki.
-Mam zamiar wyjechać... Na zawsze... Dzisiaj w nocy...-mówił to uciekając wzrokiem. Nie mógł kłamać patrząc w jej piękne zielone oczy.
-A co z dziećmi?
-Zajmą się nimi moi rodzice. U nich niczego im nie zabraknie.
-I tu się mylisz! Zabraknie im Ciebie i mnie...
-Nie możesz odejść! Potrzebują kogoś, kto pomoże przetrwać im ten trudny moment!
Tak rozmawiając doszli do domu. W pewnym momencie spojrzeli sobie w oczy i pod wpływem impulsu pocałowali się.
-Pamiętaj o mnie.-mówiąc to poszedł do swojego pokoju.
Kobieta stała przez jakiś czas w bezruchu Nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Miała wrażenie,że nigdy już tego nie zrobi,a na pewno nie z Michaelem.
" O co mu chodziło? Pamiętaj o mnie? Czyżby serio chciał wyjechać? Odniosłam wrażenie,że chce uciec. Uciec na wieki..."
Udała się pod drzwi jego sypialni. Przystanęła,ponieważ usłyszała szloch.
Płakał. Płakał nad swoim życiem. Płakał, ponieważ bał się o swoje dzieci, o jego najbliższych.
Czuł się źle z tym, co musiał zrobić, ale wiedział, że to jedyne dobre wyjście z tej sytuacji.
Nagle poczuł jak jego ukochana obejmuje go ramieniem. W przypływie odwagi wyszeptał- Kocham Cię, ale muszę się zabić.
-Nic nie musisz! Wszystko będzie dobrze! Ja też Cię kocham!
- Jesteś jeszcze młoda. Znajdziesz kogoś młodszego ode mnie.
-Nie mów tak! You are not alone! I'm here with you!
-Muszę to zrobić! Nie wytrzymuję już tego! Czuję się obserwowany... Ludzie wiedzą o mnie więcej, niż ja sam. Oceniają mnie za coś, czego nie zrobiłem! Czuję się taki samotny w tym! Nie wiesz jak to jest, kiedy nie możesz normalnie przejść przez ulicę do sklepu.
-To nie oznacza, że musisz umierać!
-Nie rozumiesz tego! Chcę być normalnym człowiekiem, ale nie mogę!
-A myślałeś o ukryciu gdzieś w bezpiecznym miejscu?
-Znajdą mnie tam. Prędzej czy później musiałbym się ukazać, a nie chcę powrócić na scenę. Kocham moich fanów, ale mam już dosyć! Widzą we mnie gwiazdę, a nie człowieka,który ma życie prywatne! To boli... Nawet nie wiesz jak bardzo... Zostaw mnie samego... Proszę...
Wiedziała,że nie może go opuszczać,ale pod wpływem jego wzroku musiała to zrobić. Teraz było już za późno. Przeczuwała,że Michael spełni swoją wolę. Nie miała wpływu na to. Poczuła napływające do oczu łzy i instynktownie przytuliła się do niego i odeszła.
Jackson tymczasem udał się do apteczki,w której trzymał leki nasenne. Tym razem zamiast jednej wziął całą garść. Zdążył jeszcze nawisać na kawałku papieru: Leave Me Alone!
Nazajutrz rano znaleziono go "śpiącego" wiecznym snem w swoim łóżku.
PROSZĘ MNIE NIE ZABIJAĆ! ;D
Michael krążył po swoim pokoju. Wiedział,że jutro rano będzie już martwy. Musiał tak postąpić. Miał dosyć tego,że inni przesadnie ingerowali w jego życie.
W domu była również nauczycielka jego dzieci- Amy, w której skrycie się podkochiwał. Była to piękna, średniego wzrostu rudowłosa kobieta o zielonych oczach. Miała na imię Amy.
Usiadł przy biurku i zaczął pisać swoją ostatnią stronę w życiu.
"Przepraszam Was moi kochani, ale muszę to zrobić. Później zrozumiecie dlaczego tak postąpiłem.
Przepraszam!"
Postanowił jeszcze napisać napisać króciutki list do ukochanej.
"Droga Amy!
Nie wiem,czy wiesz,ale zakochałem się w Tobie od pierwszego wejrzenia.
Nigdy nie kochałem żadnej z moich trzech żon tak mocno, jak kocham Ciebie.
Pamiętaj o mnie!
Twój Michael!"
Odłożył pióro i udał się na ostatnie zwiedzanie swojej posiadłości.
****
Tymczasem Amy siedziała w pokoju maluchów. Tej nocy nie mogła zasnąć. Czuła,że zdarzy się coś złego.
Od dawna czuła coś do Jacksona, ale bała się tego uczucia. Nie chciała, aby ktoś ją ponownie zranił. Postanowiła się przewietrzyć. Ubrana w fioletowy szlafrok i białe pantofle wyszła na werandę.
Stojąc i patrząc w dal zauważyła pewną białą postać idącą w stronę parku. W jej chodzie było coś specyficznego. Dogoniła ją i złapała za dłoń.
-Nie jest Panu zimno? Co Pan robi o tak późnej porze sam?
-Chciałem po prostu ostatni raz popatrzeć na to wszystko.
-Ale jak to ostatni raz?-stanęła naprzeciwko niego zagradzając mu drogę dalszej wycieczki.
-Mam zamiar wyjechać... Na zawsze... Dzisiaj w nocy...-mówił to uciekając wzrokiem. Nie mógł kłamać patrząc w jej piękne zielone oczy.
-A co z dziećmi?
-Zajmą się nimi moi rodzice. U nich niczego im nie zabraknie.
-I tu się mylisz! Zabraknie im Ciebie i mnie...
-Nie możesz odejść! Potrzebują kogoś, kto pomoże przetrwać im ten trudny moment!
Tak rozmawiając doszli do domu. W pewnym momencie spojrzeli sobie w oczy i pod wpływem impulsu pocałowali się.
-Pamiętaj o mnie.-mówiąc to poszedł do swojego pokoju.
Kobieta stała przez jakiś czas w bezruchu Nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Miała wrażenie,że nigdy już tego nie zrobi,a na pewno nie z Michaelem.
" O co mu chodziło? Pamiętaj o mnie? Czyżby serio chciał wyjechać? Odniosłam wrażenie,że chce uciec. Uciec na wieki..."
Udała się pod drzwi jego sypialni. Przystanęła,ponieważ usłyszała szloch.
Płakał. Płakał nad swoim życiem. Płakał, ponieważ bał się o swoje dzieci, o jego najbliższych.
Czuł się źle z tym, co musiał zrobić, ale wiedział, że to jedyne dobre wyjście z tej sytuacji.
Nagle poczuł jak jego ukochana obejmuje go ramieniem. W przypływie odwagi wyszeptał- Kocham Cię, ale muszę się zabić.
-Nic nie musisz! Wszystko będzie dobrze! Ja też Cię kocham!
- Jesteś jeszcze młoda. Znajdziesz kogoś młodszego ode mnie.
-Nie mów tak! You are not alone! I'm here with you!
-Muszę to zrobić! Nie wytrzymuję już tego! Czuję się obserwowany... Ludzie wiedzą o mnie więcej, niż ja sam. Oceniają mnie za coś, czego nie zrobiłem! Czuję się taki samotny w tym! Nie wiesz jak to jest, kiedy nie możesz normalnie przejść przez ulicę do sklepu.
-To nie oznacza, że musisz umierać!
-Nie rozumiesz tego! Chcę być normalnym człowiekiem, ale nie mogę!
-A myślałeś o ukryciu gdzieś w bezpiecznym miejscu?
-Znajdą mnie tam. Prędzej czy później musiałbym się ukazać, a nie chcę powrócić na scenę. Kocham moich fanów, ale mam już dosyć! Widzą we mnie gwiazdę, a nie człowieka,który ma życie prywatne! To boli... Nawet nie wiesz jak bardzo... Zostaw mnie samego... Proszę...
Wiedziała,że nie może go opuszczać,ale pod wpływem jego wzroku musiała to zrobić. Teraz było już za późno. Przeczuwała,że Michael spełni swoją wolę. Nie miała wpływu na to. Poczuła napływające do oczu łzy i instynktownie przytuliła się do niego i odeszła.
Jackson tymczasem udał się do apteczki,w której trzymał leki nasenne. Tym razem zamiast jednej wziął całą garść. Zdążył jeszcze nawisać na kawałku papieru: Leave Me Alone!
Nazajutrz rano znaleziono go "śpiącego" wiecznym snem w swoim łóżku.
PROSZĘ MNIE NIE ZABIJAĆ! ;D
PIĘKNE ALE BĘDZIESZ KONTYNUOWAŁA TAMTO ?
OdpowiedzUsuńKUJONKA15
Zabije cie, zabije cie, po prostu cie zabije :) Idę po siekierę do kuchni :) Możesz się mnie spodziewać w swoim domu za jakąś godzinkę lub dwie :) :) / Kwasek
OdpowiedzUsuńPięknie napisana cześć. Łezki mo napłynęły do oczu. :* Czy to już koniec tego blogu? / martikan
OdpowiedzUsuńI ty mówisz by cię nie zabijać...:D Przykro mi, dołączam się do Kwaska! :D...Co nie zmienia faktu, że ta jednocześciówka jest bardzo ładna, ale niestety ze smutnym zakończeniem...Za zakończenie zabiję! :D
OdpowiedzUsuń"Leave Me Alone" śliczne. Czekam na nexta opowiadania o Michealu i Jasmine, życzę dużo weny, a tak wogóle...to nie zapomnij, że zabiję Cię przy pierwszej lepszej okazji. :D :*
~Celine