piątek, 29 sierpnia 2014

Behind the mask 9

Patrzyli sobie w oczy. Nagle usłyszeli dzwonek do drzwi. Nie zdążyli nawet odejść od siebie,  gdy do pomieszczenia wtargnęła pijana Pamela.
-A więc to tak?-stanęła między nimi.-A Ty to co tutaj robisz?-zwróciła się do Jasminy.
-Pamelo! O co Ci chodzi?
-O to!- pocałowała Michaela.- A  Ty dzi.wko nie kradnij mi chłopaka!
-Do Ciebie najwyraźniej nie dociera, że z nami KONIEC!
-Ale ja Ciebie kocham!
-Przestań udawać! Dla Ciebie liczą się tylko pieniądze! Ty nigdy nie potrafiłaś kochać i nigdy się tego nie nauczysz!-był zły. W tej chwili czuł niewyobrażalną chęć do tego, aby krzyczeć.
Tymczasem Jasmine zabrała kurtkę i wyszła z domu. Czuła się ponownie zdradzona. Ciągle przed oczami miała ich pocałunek.
I po co ona to zrobiła? Dał jej nadzieję i jednocześnie ją zniszczył.

****

-Kobieto! Ile razy mam Ci tłumaczyć, że Ciebie NIE KOCHAM?!
Pamela w tym momencie upadła. Po chwili usłyszał jej miarowy oddech. Zaniósł ją na sofę i wyszedł w poszukiwaniu panny Smith.
Zauważył ją siedzącą na ławce w parku. Płakała. Przysiadł się do niej.
-Zostaw mnie!-odtrąciła jego ciepłą dłoń i wstała.
-Ale dlaczego? Co ja zrobiłem?
-Czemu nie powiedziałeś mi, że masz dziewczynę?!
-Nie mam! Zerwałem z nią. Nie kocham jej!
Przez chwilę milczeli. Kilka minut później usłyszeli dzwonek telefonu Michaela. Dzwonił jego manager.

-Słucham?
-...
-Co?? Ale jak to???
-...
-Dobrze! Zaraz będę!
Rozglądał się za Jasmine, ale jej nie spotkał.

****

-I wtedy... Wiesz...
-No co?
-Pocałowaliśmy się!
Siedziała z Michi w kuchni. Było rano i lada chwila Michael miał przyjść,aby odprowadzić Jasminę do szpitala. Kobieta jednak nie miała zamiaru ruszać się z domu.
-No i jak było?
-Cudownie.-szepnęła i lekko się zarumieniła.
-To dlaczego przyszłaś wczoraj zapłakana?
-Bo on ma już dziewczynę! Czas definitywnie skończyć znajomość z Michaelem!-wstała.-Twierdzi, że jej nie kocha!
-Bo może to prawda. A kochasz go?
-Sama nie wiem. Ciągnie mnie do niego, ale boję się mu zaufać.

Happy Birthday!

Ja wierzę, że Michael żyje więc życzę mu aby był szczęśliwy, gdziekolwiek teraz jest!Życzę mu również szybkiego powrotu do Nas :)
Mike zawsze będziesz w moim sercu!

A do Was mam prośbę, abyście dzisiaj chociaż przez minutę posłuchali Jego piosenki.
Next najprawdopodobniej wieczorem
 :)

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Behind the mask 8

Miał dzisiaj mnóstwo pracy. Właśnie nagrywał nową płytę.
Do studia nagrań weszła pewna blondynka. Była w wysokich, czerwonych szpilkach, spódniczce mini i obcisłej bluzce. Pod pachą miała czerwoną kopertówkę.
Michael zauważył ją i podszedł do niej. Był zdziwiony jej wizytą.
-Cześć kochanie!
-Witaj Pamelo! Nie spodziewałem się Ciebie tutaj spotkać.
Była to jego dziewczyna. Mieszkała w Texasie i miała 34 lata. Poznali się na jednym z  koncertów Mike'a. Później kilkukrotnie się spotkali,aż zostali parą.
Od pewnego czasu Mike chciał zakończyć tą znajomość. Nie kochał jej.  Ostatnio myślał o pięknej czarnowłosej kobiecie imieniem Jasmine.
-Przyjechałam tutaj załatwić jedną sprawę.- wskazała na nagłówek gazety, którą wyjęła z torby.
Mike wziął pismo i zaczął czytać.

 Nowa dziewczyna Michaela Jacksona?
Jak donoszą źródła Król Popu spotyka się 
z niejaką Jasmine Smith- panią doktor ze szpitala im. George'a Washingtona.
Widziano ich, jak wychodzili z jej mieszkania. Czy to TYLKO przyjaźń? A może coś WIĘCEJ?
 -I co chcesz z tym zrobić?!- zapytała, kiedy skończył czytać. Była zła. Nie kochała Jacksona,ale nie chciała, aby ktoś sprzątnął pieniądze sprzed jej nosa.
-Nie unoś się tak! Łączy nas tylko przyjaźń!
-Nie pozwolę na to, aby jakaś dziw.ka kręciła się koło Ciebie!
-Ona nie jest dziw.ką! Pamelo z Nami KONIEC! Wynoś się!
-Twoja damulka jeszcze mnie  popamięta!- wyszła trzaskając drzwiami.
Mike usiadł na kanapie i znowu zaczął przeglądać gazetę.

****
"Wiedziałam, że kiedyś będę w gazecie! Hahaha... No to po mnie! Fanki Michaela mnie zabiją! Jeszcze tylko tego brakuje, aby pokazali mnie w telewizji!"- myślała raz po raz rzucając okiem na gazetę.
Wychodząc zauważyła kilku fotoreporterów, więc się wycofała i wyszła tylnym wyjściem.
Wracała do domu sama. Było ciemno, tylko światła latarni oświetlały jej drogę. Postanowiła zadzwonić do Mike'a. Wybrała jego numer, gdy nagle poczuła, jak coś,a raczej ktoś ciągnie ją do tylu za włosy. Upuściła telefon i zaczęła krzyczeć.
-Puść mnie!!-próbowała się wyrwać,ale napastnik okazał się silniejszy.
-Jak...śmiesz...rozmawiać...z...moim...chłopakiem?!-z każdym wypowiedzianym słowem Pamela mocniej ciągnęła Jasminę za włosy.Poczuła ogromny ból w okolicy jamy brzusznej i puściła lekarkę. Skrzywiła się i upadła. Po chwili jednak wstała i z całej siły walnęła pięścią w nos pani ginekolog. Jasmine poczuła, że ktoś odciąga ją od rywalki.
-Nie ruszaj się stąd. Zaraz zadzwonię po karetkę.-usłyszała głos Michaela tuż przy swoim uchu.
Chciał zobaczyć co z Pam, ale jej już nie było.
Po chwili przyjechała karetka i zabrała Jasminę do szpitala. Jackson jechał czarnym bmw za ambulansem.
Po rutynowych badaniach okazało się, że lekarka ma złamany nos i nieliczne siniaki.
Przed szpitalem.
Jasmine miała zamiar iść do własnego domv, lecz Michael nie chciał jej nigdzie puszczać.
-Jedziesz do mnie!
-Nie ma mowy! Idę do siebie. Tam zajmie sie mną Michi.
- Jeszcze zobaczymy.-mruknął i wziął ją na ręce.
-Puść mnie ty głuptasie!- zaczęła się śmiać.
Jechali w ciszy. Każde z nich było pogrążone we własnych myślach.

"****

Zatrzymali się przed niewielkim domem.
Kobieta była zdziwiona, że ktoś taki, jak Michael Jackson mieszka w małym domku.
- Mimo tego, że jestem artystą, moje życie niczym się nie różni od Twojego... No może poza tym, że jestem obserwowany na każdym kroku przez paparazzi...
-Tak wiem... Od dzisiaj stałam się sławna... Oczekuję nalotu fanek! Zabiją mnie, że znam osobiście ich idola.- uśmiechnęła się lekko.
Wchodząc do mieszkania była zdziwiona prostotą wnętrza. Były cztery pomieszczenia: kuchnia, łazienka, salon i sypialnia.
Mike zaprowadził ją do salonu, a sam udał się w stronę kuchni.
Usiadła na sofie i rozglądała się po pomieszczeniu. Ściany były pomalowane na szaro. W rogu znajdował się fortepian. Obok niego stał stolik zawalony kartkami. W samym środku pomieszczenia znajdował się ogromny stół i czarna sofa.
Wstała i podeszła do stolika. Wzięła jedną z kartek i zaczęła czytać.
 Man in the mirror.
I'm starting with the man in the mirror
I'm asking him to change his ways
And no message could have been any clearer
If you wanna make the word a better place
Take a look at yourself and then make a change

-To jest jedyny doby fragment, który udało mi się narazie napisać.
Jasmine odłożyła kartkę na miejsce. Odwróciła się i spojrzała w oczy Jacksona. Zauważyła w nich iskierki. Zbliżył swoje wargi do jej ust i namiętnie pocałował. Nie opierała się. Po chwili jednak oderwali się od siebie. 

niedziela, 24 sierpnia 2014

Next

Next pojawi się do wtorku.
Wczoraj szukałam nieco więcej  informacji o  "śmierci" Michaela i znalazłam to:
http://michaeljackson-zyje.bloog.pl/?_ticrsn=3&smoybbtticaid=613519
Przeczytajcie to i zastanówcie się nad tym. Sama widziałam filmik, jak ciało Michaela porusza się na łóżku w helikopterze- umarli zazwyczaj się nie ruszają, więc to jest dziwne, aby ciało samo usiadło itp.
Widziałam też, jak Michaela wieziono do kostnicy- na parkingu SAM wysiadł!

Te filmiki i to, co tam przeczytałam dało mi nadzieję na to, że Michael żyje.
 Mnie ta jego "śmierć" nie dziwi. Sama bym też coś takiego zrobiła, żeby uciec od sławy. Ja wiem, że Mike wróci!!


piątek, 22 sierpnia 2014

Behind the mask 7

Na początku mam małe ogłoszonko.
W związku z tym,że niedługo rozpoczyna się rok szkolny,  nexty będą pojawiać się raz na tydzień-przeważnie piątek lub sobota.
A teraz nie zanudzam, tylko zapraszam do czytania.

****
Mike od samego rana próbował nakłonić przyjaciółkę,aby zaśpiewała mu piosenkę.
Jedli śniadanie kłócąc się. Michelle patrzyła to na Jasminę, to  na Michaela nie bardzo rozumiejąc o co chodzi.
-Obiecałaś!
-Nie chcę jej śpiewać TERAZ!
-Dlaczego?
-Bo nie!
W tym momencie do rozmowy włączyła się Michi.
-Ej a czy to nie ta, którą mi śpiewałaś?
-Jej śpiewałaś, a mi nie zaśpiewasz? Swemu idolowi?- zażartował. Ta kłótnia zaczęła go śmieszyć.
-Ja Ci dam... Nie jesteś moim idolem!-Jasmine wzięła garść płatków i rzuciła nimi w Michaela.
-Właśnie zadarłaś z mistrzem celowania kochana!- mówiąc to śmiał się i wziął trochę cukru i wycelował w jej twarz.
-Jasmine no zaśpiewaj mu to!
Jasmine natychmiast spochmurniała, a Mike uśmiechnął się jeszcze mocniej.
-Ok... Tylko pójdę po tekst...
Gdy była w pokoju w poszukiwaniu piosenki, jej współlokatorka postanowiła pocałować Jacksona.
Jasmine widząc tą scenę zaniemówiła. Upuściła trzymany w rękach zeszyt, jednak szybko go zabrała z podłogi i udała się do pokoju.
Miała łzy w oczach. Czuła dziwną zazdrość,a ona i Mike byli tylko przyjaciółmi.
Co się z nią stało? Czyżby ten człowiek był jej bliższy niż myślała?
Podeszła do biurka i zaczęła szukać długopisu. Usiadła i zaczęła pisać.

****

Po napisaniu krótkiego tekstu wyszła na balkon. Oparła dłonie o balustradę i zaczęła głośno rozmyślać.
-W ogóle nie powinnam go tutaj przyprowadzać... Przez pół nocy myślałam, że to TEN JEDYNY... Jak widać myliłam się... Czy w takiej sytuacji jest miejsce na miłość? NIE! Zdecydowanie nie! Nawet trudno tu wspominać o jakiejkolwiek przyjaźni,a co dopiero o miłości...
poczuła czyjś wzrok na sobie. Odwróciła się i ujrzała opartego o ścianę Jacksona.  Chciała już coś powiedzieć, ale przyszła do nich jej przyjaciółka i zaczęła ponętnie całować Jacksona, a ten oddawał jej pocałunki.
-NIE! MICHAEL NIE RÓB TEGO! MICHAEL!-krzyczała,ale tamta dwójka jej nie słuchała.

****

-Jasmine!! Wstawaj!- poczuła, jak ktoś lekko ją szarpie. Otworzyła oczy. Leżała w swoim pokoju, a Mike położył na jej kolanach tacę ze śniadaniem.
-Śniadanko do łóżka, dla pięknej Pani.- mówiąc to usiadł koło niej.-A tak na marginesie to mogę wiedzieć, czemu krzyczałaś moje imię przez sen?
Jasmine zarumieniła  się.
-Żartowałem!- zanosił się śmiechem.
-Ty i te Twoje żarty... Widziałeś dzisiaj Mich?
-Nie. Słyszałem tylko, jak wychodziła z domu. Bardzo się śpieszyła, bo nawet nie wzięła telefonu.
-Hmmm... Dziwne... No nic! To co! Jemy śniadanie i standardowo odprowadzasz mnie do pracy?
-Jasne!-powiedział biorąc kanapkę do ust.


środa, 20 sierpnia 2014

Behind the mask 6

-Czemu to zrobiłeś?
Byli już przy domu Johna. Nagle drzwi się otworzyły i otoczyła ich gromadka dzieci. Było ich pięcioro: dwunastoletni Kyle, dziesięcioletnia Marta, ośmioletni John, sześcioletnia Janice i czteroletni Paul.
-Wujek Michael!- krzyknęła cała piątka i natychmiast przytuliła się do Jacksona.
-Hej! Jak Wam minął dzień?- Traktował je jak własne. Od miesiąca poświęcał im każdą wolną chwilę.
- Tato? Gdzie byłeś?- zapytał Kyle.
-Co robiłeś?- zapytała Marta.
-Byłem w pracy. Ktoś musi zarabiać na wasze zachcianki. A teraz marsz do domu!
Dzieci posłusznie weszły do środka. Manager i Jackson zostali na zewnątrz. Michael od razu przystąpił do ataku.
-Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego zdradzałeś swoją żonę?
-Miałem dość jej zachowania! Dla niej liczyły się dzieci!
John kochał Martę,ale kiedy urodziła mu piątkę dzieci, poczuł się osamotniony.
- Byłeś zazdrosny o dzieci? One są tak samo jej jak i Twoje! Kochała Cię! To przez Ciebie się zabiła! To Twoja wina!
-Tak! Byłem o nie zazdrosny!
-Cierpiała, podczas gdy Ty zabawiałeś się z inną!
-Przestań!-schował twarz w dłoniach i zaczął cicho łkać.- Nie obwiniaj mnie! Nie jestem temu winny!
-Zawsze uważałem Cię za najlepszego! Akceptowałem to, że przyprowadzasz damy do towarzystwa, ale gdybym wcześniej wiedział o tym, że masz żonę to nigdy bym Ci na to nie pozwolił!
-Nie masz prawa mi rozkazywać!
-Nie,ale mam prawo zwolnić Cię z posady!
JW tym momencie John posmutniał.
-Nie zrobisz tego...
-Owszem zrobię!- Michael wiedział, że jeszcze chwila i jego manager zrozumie swój błąd.
John zaczął krążyć wokół ogrodu. Rozmyślał. Zrozumiał, że to, co mówił Michael to prawda. To on przyczynił się do śmierci Marty. To jego wina.
Wymamrotał cicho:
-Przepraszam...
Michael lekko się uśmiechnął.
-Mnie nie przepraszaj. To dzieciaki musisz przeprosić. Musisz o wszystkim im powiedzieć.
-Znienawidzą mnie przez to!- Manager stanął w miejscu.-Jak ja im to wytłumaczę? Przeze mnie umarła wasza matka. NIE! NIE! co ja mam im powiedzieć?- poczuł dłoń przyjaciela na swoim ramieniu.
-Prawdę. Szczerą prawdę. Z biegiem czasu pogodzą się z tym.
-Muszę im to powiedzieć!
Nagle usłyszeli czyjś głos. To Janice wołała ojca do domu.
-Już idę!-odkrzyknął i zwrócił się do Michaela.- Dzisiaj im to powiem! Widzimy się jutro na próbie?-zapytał z nadzieją.
-Dam Ci dwa tygodnie urlopu. Odpoczniesz i wyluzujesz się. Wyjedź z dzieciakami do Neverlandu. Jutro dam Wam klucze.
- Dziękuję! Idę już idę!- John odpowiedział na nawoływania córki.

*****

W tym samym czasie Jasmine rozmyślała. Nagle usłyszała ciche pukanie. Po chwili do pokoju weszła Michelle.
Zrozum,że ja musiałam!-powiedziała przysiadając się do Jasminy.
- Nic nie musiałaś! Mogłaś normalnie zarabiać!
-A gdzie ja miałam iść do pracy?
-Był u mnie w szpitalu wolny etat w recepcji,ale NIE! Ty zawsze musiałaś znaleźć robotę w domu! I to jaką! Od kiedy to się dzieje?
-Od czterech miesięcy.
- Dlaczego ja nic o tym nie wiem?
-Bo wiem, jakbyś na to zareagowała!
Przerwały kłótnię, ponieważ usłyszały głośne pukanie do drzwi.

****

-I co? Rozmawiałeś z nim?
Siedzieli u niej w pokoju. Było już grubo po północy, więc Mike postanowił przenocować u Jasminy na kanapie.
-Tak. Miał porozmawiać z dzieciakami.-powiedział wertując jej zeszyt z tekstami.- O! Ta jest dobra!
Przysiadła się do niego i wyrwała mu zeszyt z ręki śmiejąc się.
- Ta piosenka jest dla mnie szczególnie ważna. Napisałam ją po rozstaniu z chłopakiem. Nosi tytuł "Pain".
-Kiedy mi ją zaśpiewasz?
- Jutro!
-Obiecujesz?- zapytał. Miał nadzieję, że uda mu się ją nakłonić do nagrania z nim tej piosenki.
-Tak! Obiecuję! A teraz chodźmy spać! Jest już prawie 1.00 a jutro praca i próby. Miłego spania na kanapie!- wstała i uśmiechnęła się zawadiacko.- Dobranoc!
Udała się w stronę łóżka.
-Dobranoc!- Wyszedł i poszedł do salonu. Ciągle miał w pamięci jej piękny uśmiech. 

wtorek, 19 sierpnia 2014

Behind the mask 5

Od kilku godzin stał pod jej domem. Kilkukrotnie próbował z nią porozmawiać,ale nic z tego. Za każdym razem  był spławiany. Spróbował ponownie. Tym razem drzwi otworzyła mu Michelle.
-Dzień dobry! Mogę porozmawiać z Jasmine?
Kobieta od razu poznała kim jest pytający. Zdziwiła się,że Michael Jackson stoi pod jej drzwiami.
- Od dwóch godzin nie wychodzi z pokoju.
-Mogę tam wejść?
 -Tak. Proszę.-wpuściła go do wielkiego korytarza.- Mam ją tutaj przyprowadzić?
-Nie. Sam do niej pójdę.
-Idź do końca korytarza. Drzwi z jej imieniem.
Wchodząc do pokoju zauważył tony chusteczek, a Jasmine leżała na swoim łóżku i płakała.
-Musiałem tak postąpić!- mówiąc to usiadł przy niej i dotknął lekko jej ramienia.
-Idź sobie! Nie chcę Cię widzieć!
- Nie poznałaś mnie?
-Nie chciałam. Sam twierdziłeś,że nim nie jesteś. Ufałam Ci, a Ty mnie okłamałeś!
-Chciałem,żebyś poznała mój charakter! Nie chciałem, abyś widziała we mnie gwiazdę! No już nie płacz...
Jasmine usiadła.
- Ja nigdy nikogo nie postrzegam poprzez sławę! Zawsze patrzę nie jako fanka, ale jako normalny człowiek... Wiem,że bycie sławnym jest trudne,ale ja zawsze w gwieździe dostrzegam charakter. Wtedy nie chciałam z Tobą gadać, bo byłeś kolejną osobą, która mnie oszukała.
-Ale jak to?
-Miałam kiedyś faceta. Twierdził,że idzie do pracy, a tak naprawdę to chodził do kasyna. Przegrywał. Pożyczał ode mnie pieniądze i nigdy ich nie oddał. Aż w końcu...-znowu zaczęła płakać. Michael przytulił ją. Trwali w takim uścisku dopóki dziewczyna się nie uspokoiła.
- No już już... Ci... Przepraszam... Przejdziemy się? Trochę ochłoniesz, a ja mam dla Ciebie prezent.
-Ok.
Po chwili wyszli z jej pokoju. Na dole czekała Michelle.
-To Ty znasz Michaela Jacksona?
-Jak widać tak- Jasmine uśmiechnęła się lekko.
-Dlaczego mnie o tym nie poinformowałaś? No wiesz co?
- Nie widziałam w nim gwiazdy, więc sama go nie poznałam. Dopiero na koncercie dotarło do mnie kim On jest. My wychodzimy! Pa.

Kilka minut później.

Szli ulicą.
-Poczekaj tu na mnie. Zaraz przyjdę.- rzekł i odszedł w stronę kwiaciarni. Tam kupił największy bukiet i wręczył go dziewczynie.
-To dla mnie?
-Tak. Dla mojej najlepszej przyjaciółki.
-Dziękuję! A tak w ogóle to opowiesz mi coś o swojej karierze?
Spojrzał na nią unosząc jedną brew do góry.
Jasmine zaczęła się śmiać.
- Wiem, wiem... Zero rozmów o sławie.
-Na początku naszej znajomości zaśpiewałaś mi mój utwór. Nie myślałaś o tym, aby nagrać coś własnego?
-Jakoś nigdy nie umiałam pisać dobrych piosenek. Zawsze lądowały w koszu, ale mam kilka tekstów, które uważam za dobre.
-Mógłbym je kiedyś zobaczyć?
-Jasne! Może dzisiaj wieczorem?
- Dobra. To leć do pracy, a ja już idę na próbę. Pa!
- Pa!

Wieczór.
Wracając do jej domu zauważyli Johna. Wychodził od Michi.
--Hmm... Dziwne... Nigdy go tutaj nie widziałam... Co on robił?
- Ja idę z nim porozmawiać. Może uda mi się coś od niego wyciągnąć spotkamy się za 30 minut u Ciebie.
Kobieta była zdziwiona, więc czym prędzej weszła do domu. W salonie krzątała się prawie ubrana jej współlokatorka. Jasmine w mig zrozumiała zaistniałą sytuację.
-Mich czy Ty z tamtym facetem...
-Przepraszam,że dopiero teraz się dowiedziałaś... Zrozum,że ja nie miałam za co żyć!
-Sex za pieniądze? Nigdy tego nie pojmę! Jak mogłaś? To był mąż Marty! To przez Ciebie ona nie żyje!
-Jak możesz?!
-Jak mogę? A powiedz mi, jak Ty mogłaś tak postąpić?? NO JAK?
Z płaczem poszła do swojego pokoju.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Behind the mask 4

Od ostatnich wydarzeń minął miesiąc. Michael codziennie przyprowadzał i odprowadzał Jasminę do domu. Zaprzyjaźnili się.
W ciągu tego miesiąca  wiele razy próbował powiedzieć prawdę o sobie.
Nadszedł dzień, w którym kobieta wraz ze współlokatorką wybierały się na koncert.
Jak zwykle Jasmine szła do pracy. Tym razem Mike jej nie towarzyszył. Cały dzień przygotowywał się na koncert i na rozmowę z lekarką.

****
Wracała do domu mając wrażenie, że zdarzy się coś wielkiego. Coś, co zmieni jej dotychczasowe życie.
Ostatnio mnóstwo czasu spędzała z Michaelem. Od dawna nie czuła się tak dobrze, jak w jego towarzystwie.
Wchodząc do domu wyczuła silną woń perfum.
"Michelle wylała chyba całe wiadro na siebie!"
-Kobieto! Co żeś na siebie wylała? Czuć w całym domu!
Michelle wyszła z łazienki całkowicie gotowa do wyjścia.
-Nic... Takie tam...
-Całe wiadro perfum?-była lekko rozbawiona zachowaniem współlokatorki.-Prędzej ten Jackson ucieknie, niż z Tobą pogada!
-No wiesz co? Która godzina?
-18.00 a co?
- Mamy jeszcze półtorej godziny. Idź się przebrać i jedź zaraz. Może Ty z Nim pogadasz.
-A Ty nie jedziesz ze mną?
-Nie. Mam jedną sprawę do załatwienia.
Po chwili Jasmine wyszła z domu i wsiadła do taksówki.
Koncert miał się odbyć w najbliższym mieście.
Uzgodniła z Michi, że zajmie miejsce najbliżej sceny.

****
Michael był w garderobie. Wiedział, że za godzinę jego znajomość skończy się na zawsze. Nigdy nie czuł się tak źle, jak w tej chwili.
-Ty to masz fanów! Przychodzą grubo przed koncertem!- odezwał się jego nowy manager.
-Ilu ich jest?
-Narazie jedna osoba.
-Kobieta?- przeczuwał, kto to może być. Postanowił z nią pogadać. Wyszedł w pośpiechu. Nawet nie zdążył się przebrać w normalny strój.
-Na kogo czekasz?- usłyszała głos Mike'a obok siebie. Ocknęła się z zamyślenia.
Spojrzała na niego i od razu zauważyła jego niecodzienny ubiór: czarna kurtka, biała koszulka, okulary, kapelusz, czarne spodnie, czarne mokasyny i biała rękawiczka.
-Czekam na gwiazdę. Może uda mi się z nim porozmawiać przed nalotem fanek. Uzgodniłam z przyjaciółką, że zajmę najlepsze miejsca tak, aby mogła go zobaczyć.
Mike uśmiechnął się. Przysiadł się do niej i "czekał" razem z nią. Kiedy zauważył pierwszych fanów szybko wstał i bez słowa wyjaśnienia wyszedł z loży i udał się za scenę.
"Dziwnie się zachowuje... Czyżby coś przede mną ukrywał?"
 
****

Zostało kilka minut do występu, a Jackona strach nie opuszczał, a wręcz przeciwnie. Nasilał się z każdą minutą oczekiwania.
Widział zza zasłony, jak Jasmine oglądała się na wszystkie strony. Zapewne szukała jego.
-Mike wchodzisz na scenę!
W tym momencie wszystko stało się jasne. Wchodząc na scenę bacznie obserwował zachowanie kobiety.
Widział, jak na jej twarzy maluje się zdziwienie.
Miał nadzieję, że mu kiedykolwiek wybaczy.
Stanął na środku sceny, lecz zanim zaczął śpiewać powiedział:
-Chcę powiedzieć jedno: przepraszam!
Zaśpiewał Billie Jean.
Billie Jean is not my lover
She just a girl, who claims that I'm the one
Buu the child is not my son- przy tym fragmencie ponownie spojrzał na Jasmine. Widział w jej oczach łzy. Wiedział, że ta rozmowa nie będzie łatwa.

****
- Patrz! Wychodzi! TO ON!
Poznała go. Wystarczyło, że spojrzała na niego krótko. Czuła jego wzrok na sobie, ale była zbyt zdenerwowana, aby utrzymać z nim kontakt wzrokowy.
"Okłamał mnie! Jak mógł? To koniec!"- powtarzała to w myślach, aż do jego przemówienia.
Słysząc jego słowa poczuła pewnego rodzaju radość, która została bezwstydnie stłumiona przez złość.
Śpiewał to, co ona mu kiedyś zaśpiewała. Poczuła łzy napływające jej do oczu, lecz nikt tego nie zauważył. Musiała wytrzymać do końca.
Dwie godziny później.
Wyszłaby jako jedna z pierwszych, gdyby nie to,że ktoś lekko szarpnął ją za rękę.
-Porozmawiajmy!
-Nie mamy o czym! Okłamałeś mnie!-mówiąc to wyrwała swoje ramię z jego uścisku i udała się w stronę taksówki.

sobota, 16 sierpnia 2014

Behind the mask 3

- Wszystko gotowe?
-Tak Panie Jackson.
-Gotowi na próbę generalną?
-Tak.
-Zaczynamy?
-Tak. Tylko za chwilę. Muszę z Panem o czymś porozmawiać.
Wraz z Johnem udali się do garderoby.
-Nie będę owijał w bawełnę. Ludzie widzieli Cię, jak rozmawiałeś z pewną kobietą. Kim ona jest?
- Nic poza znajomością Nas nie łączy! Porozmawiać nie możemy? Ja też jestem człowiekiem i potrzebuję normalnej rozmowy, a nie pytań o najnowszą płytę i o moje życie prywatne!
-Mam nadzieję,że nie poznała Cię jako gwiazdy.
-Nie zna Michaela Jacksona jako artysty. Poznaje mnie jako normalnego człowieka i tak ma być dopóki sam jej o tym nie powiem, ale prawdopodobnie i ta znajomość nie przetrwa. Pozna okrutną prawdę o mnie.
-Jaką okrutną? Jesteś gwiazdą!
- Na początku cieszyłem się z tego,że nie jestem szarą myszką,że robię to,co lubię,ale teraz oddałbym wszystko, aby ludzie nie patrzyli na mnie przez prymat gwiazdy, "Króla Popu". Męczy mnie ta sława! Chciałbym przeżyć chociaż jeden normalny dzień! Pomóc komuś i nie trafić na okładki gazet. Poznać ludzi, którzy ujrzą mój charakter, nie sławę! Wy wszyscy widzicie we mnie sławnego Króla, natomiast Ona poznaje prawdziwego mnie!
Musiał przerwać, ponieważ wzywano go na próbę.
Koncert wyszedł nadspodziewanie dobrze. Był to jeden z najlepszych koncertów w jego karierze.
Ale czy Michael czuł się dobrze? Po tym, co powiedział swojemu managerowi czuł lekkie wyrzuty sumienia. Chciał go przeprosić. Wyszedł z domu i poszedł w stronę hotelu, ale kiedy zobaczył zapłakaną Jasminę natychmiast do niej podszedł.
-Co się stało?
-Marta... Ona nie żyje! Popełniła samobójstwo!-mówiąc to spojrzała na niego załzawionymi oczami.
-Ale jak to?
- Miała problemy rodzinne. Nie wytrzymała. Jej mąż jest managerem Michaela Jacksona. Zdradzał ją, kiedy jeździł z nim w trasy. Miał mnóstwo kochanek.
Kiedy to usłyszał postanowił rozmówić się z Johnem.
"Jak on mógł? Widziałem,że przyprowadzał damy,ale nie mówił, że ma żonę!"
-Takie jest życie. Urodzisz się i umierasz. Nic  na to nie poradzisz. Chodź odprowadzę Cię do domu.
Kiedy szli w stronę mieszkania zauważyli,że ktoś robi im zdjęcia.
Odwrócili się w stronę paparazzi.
-Znowu? Żyć Tobie nie dają!
-Poczekaj tutaj. Ja z nim porozmawiam.
Kiedy paparazzi zobaczył, że Mike idzie w jego stronę, zaczął uciekać.
-Zaczekaj!
Na dźwięk jego głosu stanął. Mike dogonił go.
- Ile chcesz za usunięcie zdjęć?
- Nie mogę tego zrobić! Wywalą mnie z pracy! Mam rodzinę na utrzymaniu!
- Czekaj. Dam Ci swój autograf za usunięcie zdjęć. Sprzedasz go i będziesz bogaty. Co Ty na to?
- Ok.
--Ale najpierw daj aparat. Sam chcę usunąć zdjęcia!
-Już daję.
Po usunięciu fotek Michael dał mu autograf i powrócił do swojej towarzyszki.
-Tak jest niemal codziennie!
- Masz po prostu sławnego klona-mówiąc to uśmiechnęła się lekko.
****
Michelle wyszła na podwórko w oczekiwaniu na swoją współlokatorkę. Wychodząc do bramy zauważyła rozmawiającą Jasminę z Michaelem.
Stali zbyt daleko, aby mogła rozpoznać rozmówcę jej przyjaciółki.
Kiedy już szli w stronę Michelle, Jackson ją rozpoznał, więc postanowił czym prędzej się rozstać z Jasmine i pójść do Johna.
Kobieta wchodząc przez bramę czuła świdrujące spojrzenie Michi. Wiedziała, że  zaraz zaczną się pytania. Nie musiała na nie długo czekać. Kiedy tylko znalazła się w salonie została zasypana gradem pytań.
-Z kim rozmawiałaś?
-Z moim kolegą.
-Jak ma na imię?
-Mówiłam Ci, że Mike.
-Ile ma lat?
-Około 30.
- Kiedy i jak się poznaliście?
-Kilka dni temu. Wpadliśmy na siebie.
-Gdzie mieszka?
- Nie wiem! Daj mi spokój! Marta nie żyje, a Ty zadajesz mi bezsensowne pytania!
Nichelle zamurowało. Nigdy nie lubiła jej, ale i tak ją to zabolało.
-Michi mam dosyć. Idę do siebie. 

piątek, 15 sierpnia 2014

Behind the mask 2

Następnego dnia. Szpital.
Jasmine siedziała w gabinecie, kiedy nagle wbiegła zdyszana Michelle.
-Co się stało?
-Widziałam Go!
-Kogo znowu?
-Michaela Jacksona! Stał przede mną i kupował kwiaty. Dziwne... Facet, który nie ma ani żony, ani narzeczonej kupuje kwiaty...
-Może ma kogoś, o kim Ty nie wiesz?
-Jestem jego największą fanką, więc wiedziałabym!
-Pogadamy o tym w domu. A teraz idź, bo mam robotę!
-No dobra już dobra... Może znowu Go spotkam? Paa!
" Facet normalnie nie ma życia... Wszędzie fanki, dziennikarze,występy... A gdzie tu miejsce dla rodziny i przyjaciół? Nie zazdroszczę..."

****
Michael próbował dowiedzieć się, w którym szpitalu pracuje jego nowa znajoma. Postanowił zadzwonić do swojego managera i zlecić mu to zadanie.
-Tak słucham Panie Michaelu?
-John? Mam do Ciebie sprawę.
-Jaką?
-Dowiedz się gdzie pracuje niejaka Jasmine. Jest ginekologiem.
-Jasne. Jak znajdę, to dam znać.
-To wszystko. Z góry dziękuję!- rozłączył się.
Miał jeszcze  kilkanaście godzin do występu, ale już teraz zaczął ćwiczyć.
Grał na dwa fronty. Nie znał Jasmine za dobrze, ale przy niej pierwszy raz w życiu czuł się wolny. Wiedział też, że prędzej czy później jego nowa znajoma i tak dowie się kim on jest. Miał jednak cichą nadzieję,że przez to nie odwróci się od Niego.
Usłyszał dzwonek telefonu. Spojrzał na wyświetlacz, a na jego twarzy ukazał się lekki uśmiech.
- I jak? Wiesz gdzie ona pracuje?
-Tak. Jest ginekologiem w szpitalu im George'a Washingtona. Właśnie ma dyżur.
-Dzięki! Jesteś wielki!
-Zawsze do usług!
Wyszedł z wynajmowanego mieszkania i udał się do najbliższej kwiaciarni. Ludzie jak zwykle nie wierzyli własnym oczom, że ten sławny Michael Jackson jest w tym mieście, lecz ten nie zwracał uwagi na spojrzenia, jakimi ludzie go obdarowywali. Ciągle go zatrzymywali i prosili o autografy. Wreszcie, kiedy udało mu się pozbyć fanów, wszedł do "Roses"- najlepszej kwiaciarni w mieście.
Tam zauważył piękne róże.
Po wybraniu kwiatów napisał mały liścik.
" Dziękuję za mile spędzony wieczór!

                                     M."
Odwracając się zauważył,że jedna z jego fanek patrzy się na Niego z rozdziawionymi ustami.
"No to teraz się zacznie... Jestem pewien,że wszystkim powie o tym, co tutaj widziała. Trudno... Jakoś wytrzymam."

****
Po kilkugodzinnym porodzie lekarka była wykończona. Jedyne,o czym marzyła to łóżko, kawa i dobra książka.
Była nieco zdziwiona widokiem pięknych róż w jej gabinecie. Po przeczytaniu liściku jej twarz była rozpromieniona,ale przypomniała sobie słowa współlokatorki.
"Michael Jackson kupował kwiaty... Mike... Chwila! Ee nie! To nie On!"
W drodze do domu znowu go spotkała.
-Dzięki za kwiaty!
-A skąd wiesz, że to ode mnie?-mówiąc to uśmiechnął się.
-Jesteś jedynym mężczyzną, którego znam oprócz swojego taty i brata, a w szpitalu pracują same kobiety. Wiesz co? Przez chwilę myślałam, że to Ty jesteś tym Jacksonem.
-I nadal tak myślisz?- w jego głosie wyczuła nutkę zdenerwowania i strachu.
- Po głębszej analizie stwierdziłam, że to pomyłka. Nie zachowujesz się jak typowa gwiazda.
Odetchnął z ulgą. Bał się,że go zdemaskuje.
-Jestem normalny. Z tego co wiem, to ma jutro koncert. Idziesz?
-Nie. Moja przyjaciółka kupiła bilety, ale na  inny występ. Za miesiąc.
Mike spojrzał na zegarek. Była 19:30. Za pół godziny musiał być na próbie.
- Ja już muszę iść! Trzymaj się!
-Wzajemnie!- Był daleko, aby to usłyszeć.
" Z dnia na dzień zaczynam coraz bardziej lubić Mika."
" Super dziewczyna! Szkoda tylko,że muszę ją okłamywać..."
Jakiś czas później.
Jej współlokatorka oglądała telewizję. Za chwilę miała być powtórka koncertu jej idola.
-Zaraz wyjdzie! Chodź i zobacz!
-Chwila!
Już chciała przyłączyć się do Michelle, kiedy zadzwoniła do niej Marta. Kobieta znowu była nękana przez byłego.
J- Michi musisz to obejrzeć beze mnie! Idę do Marty! Pa!

****
Rano.
Jasmine jadła śniadanie, kiedy kątem oka zauważyła idącego w stronę jej domu Jacksona. Chwilę potem usłyszała lekkie pukanie do drzwi.
-A co Ty tutaj robisz tak wcześnie?- mówiąc to wpuściła go do środka.
-Pomyślałem, że skoro i tak przyprowadzam Ciebie do domu, to równie dobrze mógłbym odprowadzać do szpitala.
-Jak chcesz.-rzekła i z uśmiechem na twarzy wzięła torebkę z blatu.
Kiedy wyszli na zewnątrz jej kolegę ogarnął tabun fanek.
-Co się dzieje? Mike?
-Naprawdę nie wiem, o co im chodzi! Posłuchajcie mnie! Nie jestem waszym idolem!
Po kilku minutach próśb puściły go, a ten czym prędzej dogonił swoją towarzyszkę.
- Wszystko w porządku?
- Taak... Tylko te fanki... Ludzie na ulicy non stop proszą mnie o autografy, bo jestem podobny do ich idola... To jest męczące...
- przepraszam,że pytam, ale Twoje nazwisko to?
-Applehead. Michael Applehead.


czwartek, 14 sierpnia 2014

Behind the mask

Jasmine była piękną trzydziestolatką. Michael Jackson był jej nieznany. Co prawda usłyszała o nim parę słów,a jej współlokatorka non stop śpiewała jego utwory.
Właśnie wracała  od swojej przyjaciółki. Była zamyślona. Rozmyślała o problemach Marty.
Michael wracał z konferencji prasowej. Miał zamiar wpaść na chwilę do baru swojego przyjaciela Jamesa. Idąc niechcący wpadł na młodą kobietę. Była to Jasmine.
J: Uważaj jak chodzisz!
M: Przepraszam. Nie moja wina, że Pani była strasznie zamyślona i nie zauważyła drugiej osoby.
w tym momencie spojrzała mu w oczy. Przypominał pewną osobę, ale nie mogła sobie przypomnieć kogo.
J: Przepraszam. Może rzeczywiście nie uważałam. Jestem Jasmine, a Pan?
M:  Jestem... Mike. Po prostu Mike. Miło mi Cię poznać. Poszłabyś ze mną do baru?
J: Wiesz jutro mam pracę i muszę być wyspana.
M: A gdzie pracujesz?
J: Jestem lekarzem, a dokładniej ginekologiem.
M: Odważny zawód.
J: A Ty gdzie pracujesz?
Nie wiedział co ma odpowiedzieć. Nie chciał, aby tak szybko poznała prawdę o Nim. A może to kolejna namolna fanka? Już miał dosyć tej swojej sławy. Co chwilę jedna z jego fanek chciała się z nim przespać. Dałby wszystko, aby przeżyć choć jeden normalny dzień.
Po chwili namysłu odpowiedział:
M: Jestem nauczycielem.
J: O! A czego uczysz?
M: Em... Muzyki. Bardzo lubię śpiewać i uczyć tego maluchy.- "No... Przynajmniej to jest prawdą."
J: Robisz to, co lubisz.
M: A Ty nie?
J: Kocham śpiewać, ale nie mam głosu.
M: A zaśpiewasz mi coś? Chętnie posłucham i ocenię.
Zgodziła się. Jedyne, co zapamiętała to Billie Jean.
Billie Jean is not my lover.
He just a girl, who claims that I'm the one
But the child is not my son.
Był pod wielkim wrażeniem jej talentu wokalnego.
M: Świetnie! A znasz wykonawcę?
J: Niestety nie, ale chciałabym go poznać. Ktoś mi mówił,że przebywa tutaj. Mam nadzieję,że go spotkam.
Podczas tej rozmowy doszli do jej domu.
J: Tutaj mieszkam. Fajnie się rozmawiało. Do zobaczenia!
M: Pa!
Każde z nich rozeszło się w swoją stronę.
"Ciekawa postać. Czy jeszcze kiedyś go zobaczę?"
Wchodząc do salonu zauważyła nucącą Michelle.
J: Hej!
M: Wreszcie wróciłaś! Zobacz która jest godzina!
J: A Ty co? Moja matka? Poza tym rozmawiałam z  Mikiem.
M: Z kim?
J: Z nauczycielem muzyki!
M: Ehh... Myślałam, że poznałaś Jacksona. Podobno jest tutaj. Idziemy na jego koncert?
J: A masz bilety?
M: Mam! Kupiłam ostatnie dwa!- Mówiąc to zaczęła skakać z radości.- Wreszcie Go zobaczę!
J: To pójdę! A teraz idę spać, bo jutro mam ważny poród! Dobranoc!




środa, 13 sierpnia 2014

Hej!

Witam! :D Wpadłam na pomysł, aby napisać małe opowiadanko o swoim idolu. :D Pierwsza część powinna pojawić się dzisiaj :D