piątek, 22 sierpnia 2014

Behind the mask 7

Na początku mam małe ogłoszonko.
W związku z tym,że niedługo rozpoczyna się rok szkolny,  nexty będą pojawiać się raz na tydzień-przeważnie piątek lub sobota.
A teraz nie zanudzam, tylko zapraszam do czytania.

****
Mike od samego rana próbował nakłonić przyjaciółkę,aby zaśpiewała mu piosenkę.
Jedli śniadanie kłócąc się. Michelle patrzyła to na Jasminę, to  na Michaela nie bardzo rozumiejąc o co chodzi.
-Obiecałaś!
-Nie chcę jej śpiewać TERAZ!
-Dlaczego?
-Bo nie!
W tym momencie do rozmowy włączyła się Michi.
-Ej a czy to nie ta, którą mi śpiewałaś?
-Jej śpiewałaś, a mi nie zaśpiewasz? Swemu idolowi?- zażartował. Ta kłótnia zaczęła go śmieszyć.
-Ja Ci dam... Nie jesteś moim idolem!-Jasmine wzięła garść płatków i rzuciła nimi w Michaela.
-Właśnie zadarłaś z mistrzem celowania kochana!- mówiąc to śmiał się i wziął trochę cukru i wycelował w jej twarz.
-Jasmine no zaśpiewaj mu to!
Jasmine natychmiast spochmurniała, a Mike uśmiechnął się jeszcze mocniej.
-Ok... Tylko pójdę po tekst...
Gdy była w pokoju w poszukiwaniu piosenki, jej współlokatorka postanowiła pocałować Jacksona.
Jasmine widząc tą scenę zaniemówiła. Upuściła trzymany w rękach zeszyt, jednak szybko go zabrała z podłogi i udała się do pokoju.
Miała łzy w oczach. Czuła dziwną zazdrość,a ona i Mike byli tylko przyjaciółmi.
Co się z nią stało? Czyżby ten człowiek był jej bliższy niż myślała?
Podeszła do biurka i zaczęła szukać długopisu. Usiadła i zaczęła pisać.

****

Po napisaniu krótkiego tekstu wyszła na balkon. Oparła dłonie o balustradę i zaczęła głośno rozmyślać.
-W ogóle nie powinnam go tutaj przyprowadzać... Przez pół nocy myślałam, że to TEN JEDYNY... Jak widać myliłam się... Czy w takiej sytuacji jest miejsce na miłość? NIE! Zdecydowanie nie! Nawet trudno tu wspominać o jakiejkolwiek przyjaźni,a co dopiero o miłości...
poczuła czyjś wzrok na sobie. Odwróciła się i ujrzała opartego o ścianę Jacksona.  Chciała już coś powiedzieć, ale przyszła do nich jej przyjaciółka i zaczęła ponętnie całować Jacksona, a ten oddawał jej pocałunki.
-NIE! MICHAEL NIE RÓB TEGO! MICHAEL!-krzyczała,ale tamta dwójka jej nie słuchała.

****

-Jasmine!! Wstawaj!- poczuła, jak ktoś lekko ją szarpie. Otworzyła oczy. Leżała w swoim pokoju, a Mike położył na jej kolanach tacę ze śniadaniem.
-Śniadanko do łóżka, dla pięknej Pani.- mówiąc to usiadł koło niej.-A tak na marginesie to mogę wiedzieć, czemu krzyczałaś moje imię przez sen?
Jasmine zarumieniła  się.
-Żartowałem!- zanosił się śmiechem.
-Ty i te Twoje żarty... Widziałeś dzisiaj Mich?
-Nie. Słyszałem tylko, jak wychodziła z domu. Bardzo się śpieszyła, bo nawet nie wzięła telefonu.
-Hmmm... Dziwne... No nic! To co! Jemy śniadanie i standardowo odprowadzasz mnie do pracy?
-Jasne!-powiedział biorąc kanapkę do ust.


1 komentarz:

  1. Awww..<3 Część świetna i ten sen! Dałam się nabrać :D Jasmine zazdrosna :D Coraz ciekawiej! Next!
    ~ Celine

    OdpowiedzUsuń