wtorek, 19 sierpnia 2014

Behind the mask 5

Od kilku godzin stał pod jej domem. Kilkukrotnie próbował z nią porozmawiać,ale nic z tego. Za każdym razem  był spławiany. Spróbował ponownie. Tym razem drzwi otworzyła mu Michelle.
-Dzień dobry! Mogę porozmawiać z Jasmine?
Kobieta od razu poznała kim jest pytający. Zdziwiła się,że Michael Jackson stoi pod jej drzwiami.
- Od dwóch godzin nie wychodzi z pokoju.
-Mogę tam wejść?
 -Tak. Proszę.-wpuściła go do wielkiego korytarza.- Mam ją tutaj przyprowadzić?
-Nie. Sam do niej pójdę.
-Idź do końca korytarza. Drzwi z jej imieniem.
Wchodząc do pokoju zauważył tony chusteczek, a Jasmine leżała na swoim łóżku i płakała.
-Musiałem tak postąpić!- mówiąc to usiadł przy niej i dotknął lekko jej ramienia.
-Idź sobie! Nie chcę Cię widzieć!
- Nie poznałaś mnie?
-Nie chciałam. Sam twierdziłeś,że nim nie jesteś. Ufałam Ci, a Ty mnie okłamałeś!
-Chciałem,żebyś poznała mój charakter! Nie chciałem, abyś widziała we mnie gwiazdę! No już nie płacz...
Jasmine usiadła.
- Ja nigdy nikogo nie postrzegam poprzez sławę! Zawsze patrzę nie jako fanka, ale jako normalny człowiek... Wiem,że bycie sławnym jest trudne,ale ja zawsze w gwieździe dostrzegam charakter. Wtedy nie chciałam z Tobą gadać, bo byłeś kolejną osobą, która mnie oszukała.
-Ale jak to?
-Miałam kiedyś faceta. Twierdził,że idzie do pracy, a tak naprawdę to chodził do kasyna. Przegrywał. Pożyczał ode mnie pieniądze i nigdy ich nie oddał. Aż w końcu...-znowu zaczęła płakać. Michael przytulił ją. Trwali w takim uścisku dopóki dziewczyna się nie uspokoiła.
- No już już... Ci... Przepraszam... Przejdziemy się? Trochę ochłoniesz, a ja mam dla Ciebie prezent.
-Ok.
Po chwili wyszli z jej pokoju. Na dole czekała Michelle.
-To Ty znasz Michaela Jacksona?
-Jak widać tak- Jasmine uśmiechnęła się lekko.
-Dlaczego mnie o tym nie poinformowałaś? No wiesz co?
- Nie widziałam w nim gwiazdy, więc sama go nie poznałam. Dopiero na koncercie dotarło do mnie kim On jest. My wychodzimy! Pa.

Kilka minut później.

Szli ulicą.
-Poczekaj tu na mnie. Zaraz przyjdę.- rzekł i odszedł w stronę kwiaciarni. Tam kupił największy bukiet i wręczył go dziewczynie.
-To dla mnie?
-Tak. Dla mojej najlepszej przyjaciółki.
-Dziękuję! A tak w ogóle to opowiesz mi coś o swojej karierze?
Spojrzał na nią unosząc jedną brew do góry.
Jasmine zaczęła się śmiać.
- Wiem, wiem... Zero rozmów o sławie.
-Na początku naszej znajomości zaśpiewałaś mi mój utwór. Nie myślałaś o tym, aby nagrać coś własnego?
-Jakoś nigdy nie umiałam pisać dobrych piosenek. Zawsze lądowały w koszu, ale mam kilka tekstów, które uważam za dobre.
-Mógłbym je kiedyś zobaczyć?
-Jasne! Może dzisiaj wieczorem?
- Dobra. To leć do pracy, a ja już idę na próbę. Pa!
- Pa!

Wieczór.
Wracając do jej domu zauważyli Johna. Wychodził od Michi.
--Hmm... Dziwne... Nigdy go tutaj nie widziałam... Co on robił?
- Ja idę z nim porozmawiać. Może uda mi się coś od niego wyciągnąć spotkamy się za 30 minut u Ciebie.
Kobieta była zdziwiona, więc czym prędzej weszła do domu. W salonie krzątała się prawie ubrana jej współlokatorka. Jasmine w mig zrozumiała zaistniałą sytuację.
-Mich czy Ty z tamtym facetem...
-Przepraszam,że dopiero teraz się dowiedziałaś... Zrozum,że ja nie miałam za co żyć!
-Sex za pieniądze? Nigdy tego nie pojmę! Jak mogłaś? To był mąż Marty! To przez Ciebie ona nie żyje!
-Jak możesz?!
-Jak mogę? A powiedz mi, jak Ty mogłaś tak postąpić?? NO JAK?
Z płaczem poszła do swojego pokoju.

2 komentarze:

  1. cudowne opo ,czekam z niecierpliwoscia na nexta

    kujonka15

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze, no to ciekawe akcja się rozkręca. Tylko szkoda mi Jasminy. :c
    Ale rozdział super, czekam na następne. :D

    A, u mnie nowa jak coś.

    OdpowiedzUsuń