Céline? Where are You? :D It's for You! :D
Powiem szczerze- pisząc tą historię wylałam niemało łez. :)
****
"Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotyka? Oskarżenia,wyzwiska... Zawsze ja jestem tym złym! W czym problem? W tym,że ludzie nie znają mnie,a oceniają.Widzą tylko to,co chcą widzieć.
Tak trudno jest kochać wszystkich. Ludzie chcą na mnie zarobić. Zabijają mnie powoli. Zabijają moją duszę, ranią moje serce.
Jestem oskarżony o coś,czego nigdy NIGDY nie zrobiłem i nie zrobię! Ale kto mi uwierzy? Wszyscy odwrócili się ode mnie w tym momencie,kiedy ich najbardziej potrzebowałem.
Za co ludzie mnie tak nienawidzą? Co ja im zrobiłem?"
Przerwał pisanie pamiętnika, ponieważ usłyszał głos swojego ochroniarza.
-Mike już czas!
"Już czas na kolejną męczarnię w sądzie! Za co? Za nic! Jestem niewinny!"
Ubierając się w pośpiechu zapomniał o pamiętniku i zostawił go otwartego na biurku w sypialni.
W drodze do sądu rozmyślał nad tym,kto mógł mu coś takiego zrobić. Myślał też o Niej.
"Kolejny rozwód? Pewnie już złożyła papiery rozwodowe... Tak ją kocham! To pokazało,jakim Ona darzy mnie uczuciem! Nie... Nie mogę być teraz zdenerwowany! Nie mogę rozkleić się w tym momencie!" Jednak łzy same cisnęły się do jego oczu. Po kilku minutach dotarł na miejsce.
****
Siedziała w kuchni. W oddali grał telewizor. Nasłuchiwała rozpoczęcia rozprawy jej męża.
"Jak on mógł? Te biedne dzieci! A ja mu uwierzyłam!"
Dzisiaj miała zabrać z Neverlandu swoje rzeczy i na zawsze opuścić to miejsce. Postanowiła na dobre odejść od Michaela. Nie mogła być z nim,po tym,co zrobił. Nadal go kochała,ale miała już tego wszystkiego dosyć.
Będąc na miejscu zaczęła zbierać swoje rzeczy. Wchodząc do sypialni zauważyła otwarty pamiętnik. Wzięła go i zaczęła czytać. Z każdą czytaną linijką czuła zmianę w swoim sercu.
"Każdy się od Niego odsunął... Nie powinnam była go zostawiać! Teraz wiem,że jest niewinny! Muszę mu wszystko wytłumaczyć."
****
"Kolejne przełożenie rozprawy! Ile to będzie jeszcze trwać? Proszę powiedzcie,że to sen,z którego zaraz się obudzę!"
Wychodząc z sądu zauważył małego chłopczyka siedzącego na ławce. Miał około 6-7 lat. Był sam. Płakał,ale ludzie przechodzący obok niego traktowali go jak powietrze. Nie zauważali Go.
Michael mimo protestów ochrony dosiadł się do chłopca. oderwał jego rączki od twarzyczki i zauważył strużki łez.
-Hej. Jak masz na imię?
-Ali. A Pan?
-Michael,ale mów mi Mike dobrze?
-Ok.
-Opowiesz mi czemu płaczesz? Gdzie są Twoi rodzice?
-Ja już nie mam rodziców... Nie ma ich... Wszyscy mówią,że to moja wina! Ja tego nie chciałem! Nic nie zrobiłem!- z każdym wypowiadanym słowem Ali płakał coraz głośniej. Michael nie mogąc patrzeć na cierpienie malca przytulił go i zaczął uciszać.
-Cii... Wszystko będzie dobrze! Nie płacz już!
Po chwili chłopiec się nieco uspokoił.
-Uciekłem z domu dziecka. Szukam nowego taty i mamy! Chcę,żebyś to Ty był moim nowym tatą!
-Jaa?
-Tak! Ty!-malec spojrzał w oczy swojego rozmówcy.
Jackson widział w oczach Alego bezgraniczne zaufanie. Wiedział,że nie może zostawić chłopca samego.
-Zabierz mnie do siebie!
-Narazie musisz jechać do swojego domu. Nie mogę zabrać Ciebie tak od razu, a uwierz chciałbym. To nie jest takie proste jak myślisz.
-Proste! Wystarczy,że wsiądziemy do auta i już!-rzekł poważnym tonem Ali.
Michael zaczął się śmiać.
-To nie jest śmieszne! To jest łatwe!
-Zostaniesz kilka dni u siebie,a później Cię zabiorę.
-Obiecujesz?
-Obiecuję! A teraz chodź!
****
Diana od kilkunastu minut nie mogła usiedzieć na miejscu. Ciągle zastanawiała się co powie. Udała się do salonu i tam postanowiła zaczekać.
Po 30 minutach usłyszała kroki w korytarzu. Miała nadzieję,że ją zauważy. Jej mąż udał się jednak do kuchni, gdzie miał nadzieję w spokoju zjeść obiad.
Kiedy wszedł do pomieszczenia zauważył, że jego kucharka uśmiecha się tajemniczo.
-Co się stało, że się śmiejesz?
-Ktoś czeka na Pana. Jest chyba w salonie.
Lekko poddenerwowany udał się w stronę tego pomieszczenia. Gdy zobaczył czarne,długie włosy, jego serce zaczęło szybciej bić. Podszedł do niej i z niedowierzaniem spojrzał na nią.
- Musimy porozmawiać.-mówiąc to wstała.
-Mamy o czym? Zostawiłaś mnie!
-Pozwól mi to wszystko wytłumaczyć!
-Wytłumaczyć? Co? To,że...- nie zdążył dokończyć,ponieważ Diana wpiła się w jego usta. Nie chciał tego przerywać,więc tylko się do niej przybliżył.
-Przepraszam za wszystko. Przepraszam! Wybaczysz mi?- powiedziała po chwili. Nie musiał odpowiadać. Widziała w jego oczach,że jej przebaczył.
Powiem szczerze- pisząc tą historię wylałam niemało łez. :)
****
"Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotyka? Oskarżenia,wyzwiska... Zawsze ja jestem tym złym! W czym problem? W tym,że ludzie nie znają mnie,a oceniają.Widzą tylko to,co chcą widzieć.
Tak trudno jest kochać wszystkich. Ludzie chcą na mnie zarobić. Zabijają mnie powoli. Zabijają moją duszę, ranią moje serce.
Jestem oskarżony o coś,czego nigdy NIGDY nie zrobiłem i nie zrobię! Ale kto mi uwierzy? Wszyscy odwrócili się ode mnie w tym momencie,kiedy ich najbardziej potrzebowałem.
Za co ludzie mnie tak nienawidzą? Co ja im zrobiłem?"
Przerwał pisanie pamiętnika, ponieważ usłyszał głos swojego ochroniarza.
-Mike już czas!
"Już czas na kolejną męczarnię w sądzie! Za co? Za nic! Jestem niewinny!"
Ubierając się w pośpiechu zapomniał o pamiętniku i zostawił go otwartego na biurku w sypialni.
W drodze do sądu rozmyślał nad tym,kto mógł mu coś takiego zrobić. Myślał też o Niej.
"Kolejny rozwód? Pewnie już złożyła papiery rozwodowe... Tak ją kocham! To pokazało,jakim Ona darzy mnie uczuciem! Nie... Nie mogę być teraz zdenerwowany! Nie mogę rozkleić się w tym momencie!" Jednak łzy same cisnęły się do jego oczu. Po kilku minutach dotarł na miejsce.
****
Siedziała w kuchni. W oddali grał telewizor. Nasłuchiwała rozpoczęcia rozprawy jej męża.
"Jak on mógł? Te biedne dzieci! A ja mu uwierzyłam!"
Dzisiaj miała zabrać z Neverlandu swoje rzeczy i na zawsze opuścić to miejsce. Postanowiła na dobre odejść od Michaela. Nie mogła być z nim,po tym,co zrobił. Nadal go kochała,ale miała już tego wszystkiego dosyć.
Będąc na miejscu zaczęła zbierać swoje rzeczy. Wchodząc do sypialni zauważyła otwarty pamiętnik. Wzięła go i zaczęła czytać. Z każdą czytaną linijką czuła zmianę w swoim sercu.
"Każdy się od Niego odsunął... Nie powinnam była go zostawiać! Teraz wiem,że jest niewinny! Muszę mu wszystko wytłumaczyć."
****
"Kolejne przełożenie rozprawy! Ile to będzie jeszcze trwać? Proszę powiedzcie,że to sen,z którego zaraz się obudzę!"
Wychodząc z sądu zauważył małego chłopczyka siedzącego na ławce. Miał około 6-7 lat. Był sam. Płakał,ale ludzie przechodzący obok niego traktowali go jak powietrze. Nie zauważali Go.
Michael mimo protestów ochrony dosiadł się do chłopca. oderwał jego rączki od twarzyczki i zauważył strużki łez.
-Hej. Jak masz na imię?
-Ali. A Pan?
-Michael,ale mów mi Mike dobrze?
-Ok.
-Opowiesz mi czemu płaczesz? Gdzie są Twoi rodzice?
-Ja już nie mam rodziców... Nie ma ich... Wszyscy mówią,że to moja wina! Ja tego nie chciałem! Nic nie zrobiłem!- z każdym wypowiadanym słowem Ali płakał coraz głośniej. Michael nie mogąc patrzeć na cierpienie malca przytulił go i zaczął uciszać.
-Cii... Wszystko będzie dobrze! Nie płacz już!
Po chwili chłopiec się nieco uspokoił.
-Uciekłem z domu dziecka. Szukam nowego taty i mamy! Chcę,żebyś to Ty był moim nowym tatą!
-Jaa?
-Tak! Ty!-malec spojrzał w oczy swojego rozmówcy.
Jackson widział w oczach Alego bezgraniczne zaufanie. Wiedział,że nie może zostawić chłopca samego.
-Zabierz mnie do siebie!
-Narazie musisz jechać do swojego domu. Nie mogę zabrać Ciebie tak od razu, a uwierz chciałbym. To nie jest takie proste jak myślisz.
-Proste! Wystarczy,że wsiądziemy do auta i już!-rzekł poważnym tonem Ali.
Michael zaczął się śmiać.
-To nie jest śmieszne! To jest łatwe!
-Zostaniesz kilka dni u siebie,a później Cię zabiorę.
-Obiecujesz?
-Obiecuję! A teraz chodź!
****
Diana od kilkunastu minut nie mogła usiedzieć na miejscu. Ciągle zastanawiała się co powie. Udała się do salonu i tam postanowiła zaczekać.
Po 30 minutach usłyszała kroki w korytarzu. Miała nadzieję,że ją zauważy. Jej mąż udał się jednak do kuchni, gdzie miał nadzieję w spokoju zjeść obiad.
Kiedy wszedł do pomieszczenia zauważył, że jego kucharka uśmiecha się tajemniczo.
-Co się stało, że się śmiejesz?
-Ktoś czeka na Pana. Jest chyba w salonie.
Lekko poddenerwowany udał się w stronę tego pomieszczenia. Gdy zobaczył czarne,długie włosy, jego serce zaczęło szybciej bić. Podszedł do niej i z niedowierzaniem spojrzał na nią.
- Musimy porozmawiać.-mówiąc to wstała.
-Mamy o czym? Zostawiłaś mnie!
-Pozwól mi to wszystko wytłumaczyć!
-Wytłumaczyć? Co? To,że...- nie zdążył dokończyć,ponieważ Diana wpiła się w jego usta. Nie chciał tego przerywać,więc tylko się do niej przybliżył.
-Przepraszam za wszystko. Przepraszam! Wybaczysz mi?- powiedziała po chwili. Nie musiał odpowiadać. Widziała w jego oczach,że jej przebaczył.

OOOOOMMMMMGGGGSSSHHHH! ZAWAŁ! Część dla mnie! :* Ja za bardzo muszę przyznać nie ogarnęłam na początku, dopiero potem się kapnęłam, że to jednoczęściówka, ale za to jaka jednoczęściówka! Piękna i wzruszająca. CUDO! I DZIĘKUUUUJJEEEE! AWWWW....<3 <3 <3 :* :*
OdpowiedzUsuń~ Celine
Zmień tło, bo cieżko sie czyta, mało widoczny jest tekst.
OdpowiedzUsuńpiękna część ,czekam na nexta :)
OdpowiedzUsuńMało widoczny jest tekst, bo Michael przebija przez niego. Czy nie mogłabyś zmienić tła tekstowego? Będzie lepiej czytać. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń